Ach, co to był za piknik!

IMG_2519Podobno kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. I tak właśnie było podczas pikniku „Święto rodziny na Grochowie” w Przedszkolu nr 51 „Misia Czarodzieja”. Tego dnia radości i śmiechu było co niemiara. I nie zepsuł jej nawet deszcz!

Ostatniego dnia maja już po raz siedemnasty na tym wyjątkowym pikniku spotkali się przedszkolaki, ich rodzice, zaproszeni goście, w tym dyrektorzy zaprzyjaźnionych praskich szkół i oczywiście pracownicy oraz dyrekcja Przedszkola nr 51.

IMG_2533– „Święto rodziny” organizowane jest od 17 lat, czyli odkąd zostałam dyrektorem tej placówki. Moim celem było, aby rodzice mieli okazję poznać się wzajemnie, a także zapoznać się z pracownikami przedszkola w miłej, piknikowej atmosferze. To też dobry moment, aby poznali dyrektorów pobliskich szkół i mieli szansę z nimi porozmawiać. W tym roku imprezę powiązaliśmy ze stuleciem przyłączenia Grochowa do Warszawy, bo większość związanych z przedszkolem ludzi to osoby stąd – tłumaczyła w rozmowie z reporterką „Mieszkańca” Krystyna Smolińska, dyrektor Przedszkola nr 51 „Misia Czarodzieja”.

IMG_2597Na początek pikniku, który odbył się w przedszkolnym ogrodzie, dzieci zaprezentowały ciekawy program artystyczny pełen dziecięcych piosenek. Oczywiście flesze aparatów dumnych rodziców błyskały nieustannie. Następnie wypuszczono w powietrze dziesiątki balonów.

A później zaczęła się zabawa. Szczególnie długie kolejki ustawiały się do dmuchanych zamków. Dużym zainteresowaniem cieszyło się też malowanie buziek. Wiele dzieciaków zajrzało także do kącika plastycznego, gdzie animatorzy tworzyli dla małych księżniczek i książąt kolorowe korony.

IMG_2598Popularnością cieszył się również patron przedszkola „Miś Czarodziej”, który przechadzał się po ogrodzie, przybijał piątki, przytulał się i pozował do zdjęć. Atrakcji było sporo, a kto się zmęczył mógł spocząć i skosztować kiełbasy lub kaszanki z grilla, chleba ze smalcem i ogórkiem, pysznego ciasta czy waty cukrowej.

Świetnej zabawy i relaksu nie zepsuł nawet deszcz, który na dłuższą chwilę „wygonił” uczestników zabawy z ogrodu. Kiedy przestało padać, uczestnicy imprezy wrócili i bawili się do wieczora.