Co ma Targówek do Napoleona?

Przeczytawszy tytuł, zaraz ktoś powie, że przecież Napoleon nigdy nie był na Targówku. I będzie to najprawdziwsza prawda. Cesarz Francuzów faktycznie tutaj nigdy nie był, ale do końca swoich dni mieszkała w podwarszawskim i w dodatku podpraskim Targówku – córka chrzestna Napoleona I – Aniela Renczuska, z domu Gąsiorowska.

Kim była, ta nikomu już nieznana postać? Odpowiedź jest prosta – córką właściciela hotelu d’Angleterre (Angielskiego) stojącego przy ul. Wierzbowej 6 w Warszawie, w którym wracający po klęsce spod Moskwy Napoleon zatrzymał się na krótki, parogodzinny odpoczynek. Obecnie budynek tego hotelu nie istnieje, bo zniszczony podczas ostatniej wojny, nie został odbudowany.

napoleon

Napoleon I (1769-1821),cesarz Francuzów. Rysunek tuszem ze zbiorów autora (1815).

Cała historia zaczęła się prozaicznie 10 grudnia 1812 roku, kiedy pod warszawski hotel d’Angleterre, należący do Tomasza Gąsiorowskiego, ojca Anieli, zajechały sanie z oficerem ordynansowym, który wszedłszy do wnętrza zażądał apartamentu na parterze, dla – jak to określił – obywatela francuskiego. Nie wyjaśnił, że chodzi o cesarza, bo wracający w nienajlepszym nastroju spod Moskwy Napoleon nie chciał widać wystawiać się na pośmiewisko gawiedzi po totalnej klęsce kampanii rosyjskiej. Francuski obywatel, mający się zatrzymać w hotelu, nie wzbudził entuzjazmu we właścicielu hotelu, ze spokojem odesłał oficera do innych hoteli, których, jak go zapewnił, w Warszawie nie brakuje! Ten, wskoczywszy do stojących przed hotelem sań natychmiast odjechał.

 

Nie minęło pół godziny, a oficer powrócił i tym razem kategorycznie zażądał obszernego pokoju na parterze. Gąsiorowski wydał dyspozycję przygotowania go i napalenia w piecu, bo tego dnia w Warszawie panował 16-stopniowy mróz. Punktualnie o godzinie 13 pod hotel d’Angleterre zajechały kolejne sanie, z których, bez żadnych wątpliwości dla gospodarza, wysiadł cesarz Francuzów Napoleon I. W ślad za cesarzem pojawiła się jego świta w asyście niewielkiego oddziału wojska. Widać, że po stronie cesarza wszystko było ustalone.

Kiedy Napoleon lokował się w wynajętym numerze, podszedł do niego gospodarz obiektu i najlepszą francuszczyzną poprosił go, aby trzymał do chrztu jego urodzoną trzy dni wcześniej córkę. Cesarz nie odmówił, ale zastąpił go w tej czynności jeden z adiutantów.

001-Hotel d'Angleterre

Hotel d’Angleterre przy ul. Wierzbowej w Warszawie. Rycina w zbiorach MN (ok. 1840).

O godz. 14 do hotelu przybył prezes Urzędu Rady Ministrów Księstwa Warszawskiego Stanisław Kostka Potocki w towarzystwie ministra finansów Tadeusza Matuszewicza oraz francuskiego rezydenta w Warszawie – abp Domenique’a de Pradt’a i gubernatora Adriana de Taillis. Z wybiciem godz. 17, po blisko trzygodzinnej naradzie ze swymi gośćmi, Napoleon w ślad za nimi opuścił warszawski hotel d’Angleterre i udał się na pl. Saski, gdzie odbyła się ulubiona przez niego ceremonia przeglądu wojska. Bezpośrednio po niej, wsiadł do sań i udał się w dalszą podróż.

Wprawdzie na portalu internetowym mamy informację, jakoby cesarz spędził noc z 10 na 11 grudnia 1812 roku w warszawskim hotelu d’Angleterre, ale nie znajduje to odzwierciedlenia w kalendarzu jego pobytu w stolicy Księstwa Warszawskiego – Warszawie. Stąd wiadomość tę należy uznać za nieprawdziwą, mającą na celu ubarwienie naszych dziejów dłuższymi pobytami w naszej stolicy „boga wojny”, jak nazywano Napoleona.

A powracając do epizodu chrztu Anieli Gąsiorowskiej, to jako córka chrzestna cesarza – do końca jego panowania otrzymywała rentę w wysokości 600 franków rocznie, którą wypłacała jej kancelaria cesarska na bank w Warszawie. Wypłatę tego świadczenia kontynuował później kolejny cesarz z dynastii Bonaparte’ów – Napoleon III (wł. Ludwik Napoleon) od 1853 roku i była ona wypłacana do końca jego panowania w 1870 roku.

Czas płynął, Aniela wyszła za mąż i wraz z mężem osiadła w podwarszawskim Targówku, występując już jako Aniela Renczuska. Prowadzony przez jej ojca hotel, początkowo przejęli jej bracia, po czym w 1880 roku sprzedali go Leonowi i Samuelowi Löwenbergom. Pod koniec XIX wieku był on już we władaniu spółki bankierskiej „Wawelberg & Rotwand”, a w 1900 roku w jego wyłączne posiadanie wszedł finansista Stanisław Rotwand, członek wymienionej spółki. On to usłyszawszy historię Anieli z Gąsiorowskich Renczuskiej, postanowił przywrócić wypłatę renty cesarskiej, zawieszonej z nastaniem Republiki Francuskiej. W tym celu ustalił adres córki chrzestnej cesarza i do końca jej dni kontynuował wypłacanie cesarskiego zobowiązania. Aniela Renczuska zmarła w 1903 roku w swym domu w Targówku, pozostającym jeszcze poza Warszawą.

Historię tę przytaczam w obliczu zbliżającej się 147. rocznicy urodzin Napoleona I, urodzonego dokładnie 15 sierpnia 1769 roku w Ajaccio na Korsyce. Zawiódł on wprawdzie nasze nadzieje, choć stworzył namiastkę wolnej Polski w postaci Księstwa Warszawskiego. Są jednak pośród nas jego zwolennicy i admiratorzy, których przodkowie walczyli w armii napoleońskiej, wielu zachowuje pamiątki po tamtym okresie, ale i dobrą pamięć o cesarzu.

Nic więc dziwnego, że postać Napoleona fascynuje świat do chwili obecnej. Od dawna naukowcy zgłębiają tajniki jego życia, ale i zdrowia, odkrywając nieznane dotychczas fakty. A nasi pisarze, tacy jak Kazimierz Brandys, czy Waldemar Łysiak, poświęcili mu swoje utwory napisane w drugiej połowie wieku XX. Wyprzedził ich w dziele utrwalania postaci Napoleona i jego miłości Marii Walewskiej, Wacław Gąsiorowski, pod koniec życia pełniący z wyboru funkcję sołtysa podwarszawskiego letniska Konstancin, którego powieść zatytułowana „Pani Walewska” w 1937 roku doczekała się ekranizacji przez amerykańską wytwórnię filmową Metro-Goldwyn-Mayer, w doborowej obsadzie Charles’a Boyer w roli Napoleona i niezapomnianej Grety Garbo jako Pani Walewskiej, w reżyserii Clarence’a Brauna.

003-Aniela Renczuska

Lawowany portret markujący wizerunek Anieli Renczuskiej, córki chrzestnej Napoleona. Rysunek tuszem autora z w stylizowanej ramce (2016).

Na współczesnym Targówku próżno by szukać domu, w którym mieszkała córka chrzestna samego cesarza Francuzów. Dawno już zniknął z powierzchni ziemi, więc nawet nie potrafilibyśmy wskazać miejsca, w którym stał, tym bardziej nazwy ulicy. Czas zatarł wszelkie ślady, a i pamięć o osobie, nie jest absolutnie znana. Niechaj więc pozostanie w legendzie tej nowej dzielnicy. Takie historie ubarwiają monotonię, a szczególnie dzieje, które z różnych przyczyn nie mogły być barwne, bo miejsce nie należało do szczególnie atrakcyjnych….

Tadeusz Władysław Świątek