Co po zaKUPIE psa?

Miasto planuje zmienić przepisy dotyczące wyprowadzania psów. Na razie jednak wciąż obowiązują stare, zgodnie z którymi, czworonogi na spacerze powinny być prowadzone na smyczy. Warto kolejny raz też przypomnieć, że to właściciele odpowiadają za swoje psy. Zarówno za ich zachowanie, jak i sprzątnięcie spacerowych „pozostałości”.

Na portalu społecznościowym rozgorzała dyskusja pod postem jednej z mieszkanek Grochowa. Oburzona kobieta opisała sytuację, jaka miała miejsce na wybiegu dla psów.

Dzisiaj rano po godz. 7 mój pies został pogryziony przez tego psa (na zdjęciu – przyp. red.) na wybiegu w parku Polińskiego!!!! Kobieta widziała, że zamierzam wejść ze swoim psem i nawet nie wspomniała, że jej pies jest agresywny. Faktycznie, zapięła go na smycz, ale nie wyszła z wybiegu. Ja swojego puściłam, oczywiście zaczął biec do tego psa i właścicielka dopiero powiedziała „proszę zabrać pieska”, po czym jej rzucił się na mojego. Pani zarzekała się, że mówiła stosunkowo wcześniej, żeby wziąć psa. Powiedziała również, że należy pytać, czy można wejść na wybieg bo pies może być agresywny”.   

Okazało się, że według strażników miejskich błąd popełniła… właścicielka psa, który został zaatakowany. Psa można spuścić ze smyczy tylko jeśli słucha się właściciela i reaguje na jego polecenia, czyli właściciel ma nad nim całkowitą kontrolę. Dotyczy to również wybiegów dla psów, co można przeczytać w regulaminie parków (w tym konkretnym przypadku również).  

Kwestie dotyczące obowiązków właścicieli psów wynikają z szeregu aktów prawnych. Podstawowym na terenie stolicy jest Uchwała Rady Miasta Stołecznego Warszawy w sprawie uchwalenia Regulaminu czystości i porządku na terenie miasta stołecznego Warszawy. 

– Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a zwierzęta agresywne lub mogące stanowić zagrożenie dla otoczenia, również w kagańcach i pod opieką osób dorosłych, które zapewnią sprawowanie nad nimi kontroli. Dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi oraz na obszarach oznaczonych jako wybiegi dla psów, pod warunkiem zapewnienia przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania zwierzęcia – wyjaśnia Jolanta Borysewicz ze Straży Miejskiej.

Kolejną sprawą, która wraca jak bumerang (szczególnie wiosną), jest sprzątanie po swoich pupilach. Choć, jak tłumaczą strażnicy miejscy, świadomość właścicieli czworonogów rośnie i zgłoszeń jest coraz mniej, niestety wciąż wiele osób lekceważy ten obowiązek. Mało tego, coraz większym problemem są psy z zamkniętych osiedli. Na nich często wyprowadzanie czworonogów jest zakazane. Jak zatem radzą sobie ich właściciele?

Mieszkam na Łukowskiej 5.  Łukowska 1 to zamknięte osiedle. Tam mieszkańcy mają piękne trawniki i nie wolno na nie wchodzić psom. I te psy są wyprowadzane pod nasz dom na spacery i oczywiście nie sprzątają po nich. A wychodzą najczęściej tu, gdzie jest plac zabaw dla dzieci i siłownia plenerowa (niestety nieogrodzona). Wiadomo jak wyglądają u nas trawniki… – opisuje jedna z mieszkanek w mailu do naszej redakcji.

Takich sytuacji na pewno jest wiele w całym mieście. Przypominamy wszystkim, którzy lekceważą przepisy i nie sprzątają po swoich psach, że za to niedbalstwo grozi mandat. A ten może być naprawdę dotkliwy, bo nawet do 500 zł…