Cola bez gazu?!

  ogorki Cola bez gazu ma ponoć właściwości lecznicze – od ponad trzydziestu lat szwedzcy (a pewnie nie tylko) lekarze aplikują ją dzieciom i dorosłym przy nudnościach i podobnych problemach gastrycznych. Czyli – choć już nie bardzo przypomina prawdziwą colę, ponoć służy zdrowiu. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o tegorocznej zimie! Zimie bez zimy, mówiąc najkrócej. Z jednej strony są powody do radości – oszczędność na ogrzewaniu, mniej złamań na śliskich chodnikach, wyjątkowe były też dni, gdy skrobaliśmy szyby samochodów. Z drugiej strony, zamiast skrzącej śnieżną bielą górki za oknem, pełnej rozdokazywanych dzieci na sankach – bury, błotnisty pagór upstrzony przez psy, bo nie wszyscy, niestety, sprzątają. Albo „leki bez leków”, czyli suplementy diety bez recepty – dlaczego to suplementy, a nie leki? Jakie przeszły badania? Kto zagwarantuje, że zawarte w nich witaminy czy inne preparaty rzekomo prozdrowotne naprawdę się wchłaniają, że nie jest to tylko skuteczny wysysacz pieniędzy z portfeli naiwniaków? Cóż, podobno przyjmowanie placebo, czyli preparatu celowo udającego tylko lek, lecz nie zawierającego żadnych substancji leczniczych, potrafi wywoływać pozytywne skutki u pacjentów i w sposób widoczny poprawiać ich zdrowie! Zamiast inwestować w sztuczne, chemiczne, a przecież kosztowne „leki” bez recepty, lepiej przyjrzeć się naszemu żywieniu. Nie, nie będę nikogo namawiać do kupowania żywności tzw. „ekologicznej”, która czasem z ekologią ma wspólną tylko nazwę i nic, ale to nic poza tym. Chodzi o coś innego. Gdy brak witamin, mikroelementów, czyli – gdy jesteśmy stale zmęczeni, bez energii, bez zapału, gdy towarzyszą temu jeszcze inne, doskonale znane na przedwiośniu objawy, zamiast sięgać po suplementy i paraleki, lepiej udać się na bazar! W oficjalnych rankingach, jakie co kilka miesięcy przeprowadza Urząd Miasta Stołecznego Warszawy targowiska.um. warszawa.pl, Praga-Południe może być dumna – w styczniu u nas było najtaniej! Co prawda tuż za nami jest Targowisko Banacha, ale za to na Białołęce (ul. Porajów), czy Pradze-Północ (Namysłowska, Radzymińska) jest niemal dwukrotnie drożej! Kto by przypuszczał… Mając takie skarby w zasięgu ręki, grzechem byłoby z nich nie korzystać. To tu znajdziecie znakomite ogóreczki kiszone i chrupiącą kapustę, tu świeże warzywa, tu rumiane, polskie jabłka, ziemniaki, włoszczyznę na prawdziwy rosół, tu sery korycińskie i inne, swojskie, tu kiełbaski, szynki, polędwice, tu świeże (naprawdę świeże) mięso, ale też ryby, chleby, sok z brzozy, zioła rozmaite: na trawienie, na kaszel, na piękną cerę i lśniące włosy, na wszystko! A na wiosnę obiecują nam wreszcie pierwszy prawdziwy targ śniadaniowy po naszej stronie Wisły! Skoro mam wybór – wybieram zdrowie. I to nie w chemicznej tabletce. Wolę świeżo, soczyście, smacznie i pachnąco. Idę na bazar!