Dostrzec niewidomych…

W Warszawie mieszkają tysiące niewidomych i niedowidzących. Jakie aspekty funkcjonowania w aglomeracji stanowią dla nich problem?

Zainteresowaliśmy się, czy miejskie słupki, tak licznie ustawiane na chodnikach, przeszkadzają niewidomym. Odpowiedź nie jest jednoznaczna…

– Jeśli takie słupki ustawione są z głową, to nawet mogą być pomocne – wskazują nam środek przejścia dla pieszych – mówi „Mieszkańcowi” Marek Kalbarczyk, prezes Fundacji Szansa dla Niewidomych. – Niestety, najczęściej nie są przez nas do zauważenia…

W dalszej rozmowie wychodzą szczegóły. Na przykład, że jeśli słupki są zbyt niskie, to biała laska niewidomego może taki słupek „przeskoczyć”. Albo, że jeśli najbliższe otoczenie słupka i on sam nie są w jaskrawych barwach, to osoby niedowidzące są narażone na poważną kolizję.

Zdawać się może, że skoro panuje pewna moda na dostosowywanie miejskiej infrastruktury do potrzeb osób niepełnosprawnych, to także niewidomym winno się łatwiej przemieszczać. Niestety, osoby nieposługujące się wzrokiem mówią, że większość „dostosowań” dotyczy niepełnosprawnych ruchowo.

– Proszę się przejść choćby od pl. Bankowego do pl. Konstytucji i znaleźć udogodnienia dla nas. Wynik będzie żenujący… – mówią niewidomi.

Przyznają, że jest trochę lepiej na stacjach metra, czy autobusowych przystankach, gdzie powstają tzw. pola uwagi (karbowany i kontrastowy fragment nawierzchni).

Zaskakujące, że rozwiązania, ułatwiające poruszanie się niepełnosprawnym wzrokowo, nie są wdrażane przy budowie nowych osiedli. Marek Kalbarczyk mieszka na Białołęce, gdzie wręcz masowo powstają deweloperskie osiedla.

– Tutaj też takich ułatwień próżno szukać – dodaje ze smutkiem.

Sylwester Peryt, prezes Mazowieckiego Okręgu Polskiego Związku Niewidomych, mówi nam o przygotowaniach do spotkania z urzędnikami białołęckiego Ratusza:

– Zaproponujemy kilka rozwiązań – odpowiednie oznakowanie przezroczystych drzwi, stopni schodów, czy automatu z numerkami. Potrzebne jest dostosowanie urzędowych stron www i przeszkolenie personelu.

Niewidomi pokładają nadzieje w rozmowach z dzielnicowym urzędem, jednak władze samorządowe nie zawsze przyjmują ich sugestie. Prezes Peryt mówi, że osiem lat temu proponował prezydent Warszawy wprowadzenie tzw. rozwiązania łódzkiego, ale nic z tego nie wyszło. Rozwiązanie łódzkie polega na tym, że niewidomy ma pilota, który łączy się z podjeżdżającym na przystanek autobusem. Pasażerowi zostaje przekazany komunikat, jakiej linii jest autobus i dokąd jedzie, a kierowca ma informację, że na przystanku jest osoba niepełnosprawna.

Problemy i możliwości ich rozwiązania niewidomi przedstawiają na cyklicznych spotykaniach Parlamentarnego Zespołu ds. osób z niepełnosprawnością narządu wzroku, któremu szefuje posłanka Małgorzata Wypych.

– To środowisko jest bardzo dobrze reprezentowane. Z naszych rozmów wynika, że wiele rozwiązań, które mogą im ułatwić funkcjonowanie, jest w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Ale, aby były wdrażane, potrzebna jest współpraca pomiędzy samorządem, parlamentem, rządem i przedstawicielami niewidomych – ocenia poseł Małgorzata Wypych.