Drzewo niczyje?

1

„Wózek roztrzaskał się w drobny mak”. „Matka i dziecko zostali ranni i przewiezieni do szpitala. Wózek jest całkowicie zniszczony”. „Drzewo upadło na wózek dziecięcy. Ranne jest dziecko i jego mama”.

To tylko kilka tytułów, jakie alarmowały o tragicznym wypadku z 10 czerwca br., który miał miejsce w Al. Waszyngtona w okolicy Parku Skaryszewskiego. Pod naporem wiatru ogromny konar roztrzaskał dziecięcy wózek raniąc mamę z dzieckiem. Ta tragiczna sytuacja miała miejsce przy jednej z głównych arterii Warszawy. Drzewo – jak się okazało po pisemnej odpowiedzi Zarządu Oczyszczania Miasta (ZOM) na mój wniosek – było po prostu niczyje. Skoro niczyje, to niestety nikt się nim nie zajmował.

A15 wichura

28.07.2016 r. Al. Waszyngtona. Kto będzie szybszy – służby miejskie czy wichura?

Drzewo było wypróchniałe i w rozkładzie oraz pochylone w stronę chodnika – skrupulatnie opisuje je urzędnik ZOM. W kolejnym zdaniu odpowiedź jednak coraz bardziej zaskakuje. Otóż jak się okazuje, działka na której stało drzewo administrowana powinna być przez miasto Warszawę, ale z racji, że leży w bliskości Parku Skaryszewskiego to (w przekonaniu urzędników) terenem tym zajmował się… Urząd Dzielnicy Praga-Południe. Drzewo więc było niczyje i jak wskazuje ZOM (…) w ostatnich latach ZOM nie zajmował się drzewostanem na przedmiotowym terenie, uznając go za teren parku.

Nie czas i miejsce na stawianie zarzutów, bo i też są od tego inne organy. Warto jednak jednoznacznie wskazać, że poprzez zaniedbania i zaniechania urzędników doszło do wypadku, który mógł przybrać tragiczny koniec. Całe zajście jest jednak przyczynkiem do dyskusji nie tylko o drzewostanie po prawej stronie Wisły, ale również o skuteczności wszystkich służb miejskich. Ile jeszcze takich niczyich drzew „pochylonych w stronę chodnika” zagraża mieszkańcom dzielnicy? Jak to się ma do zapowiedzianego przez miasto powołania kolejnego biura ds. koordynacji terenów zielonych?

Dariusz Lasocki