Dzisiaj protest niepełnosprawnych i ich rodzin. Walczą o godność

Są zwykłymi osobami. Mają swoje pasje, ludzkie potrzeby i zainteresowania. Słuchają muzyki, oglądają filmy i czytają książki. Kochają i wkurzają się też zupełnie po ludzku.

To, że chorują lub w rodzinie pojawia się ktoś, kto wymaga poświęcenia czasu i energii, nie znaczy, że automatycznie stają się przez to inni czy gorsi. Maja prawo do takiego samego życia jak wszyscy.
Bywa, że wraz ze zdrowiem traci się możliwość wykonywania zawodu, a tym samym źródło utrzymania. Rodzina musi sobie jakoś z tym poradzić, zrobić COŚ by zająć się osobą wymagającą opieki. I tu zaczynają się coraz większe schody – gigantyczne problemy finansowe, bo po rezygnacji z pracy, opiekun osoby niepełnosprawnej nie ma szans na wynagrodzenie. Dostaje kilkaset złotych za tę rezygnację i nie jest w stanie utrzymać siebie oraz wymagającego chorego.

Od jakiegoś czasu opiekunowie osób niepełnosprawnych proszą o wsparcie. Potrzebują większych pieniędzy po to, by zapewnić ich dorosłym dzieciom leczenie i utrzymanie. Warto podkreślić, że największe problemy zaczynają się gdy dziecko kończy 16 lat. Wtedy automatycznie rodzice tracą świadczenia, które dostają przez całe dzieciństwo swojej pociechy.

Wsparcie dla osób niepełnosprawnych w naszym kraju jest bardzo male. Wiele grup społecznych chce podwyżek, więcej pieniędzy za to co robili do tej pory, bo… tak. A my? Staramy się o zwiększenie kwoty, aby móc samemu, legalnie dorobić swoja praca do renty socjalnej. Chcemy, aby zwiększyli limity na artykuły medyczne – bo chcemy być fajniejsi? Nie! Bo limit 2 pampersów na dzień, dla osoby chorej jest abstrakcją. Nasi rodzice, którzy oddali swoje życie dla naszej opieki zasługują na pomoc i wsparcie – nie dlatego że chcą wakacji, tylko dlatego, że ich organizmy odmawiają już posłuszeństwa – mówi Katarzyna Wolińska, mieszkanka Białołęki która pomimo wielu chorób z jakimi zmierza się od dzieciństwa, aktywnie uczestniczy w działaniach, które mają pomóc osobom niepełnosprawnych. To ją za przykład niesamowitego człowieka, który walczy i się nie poddaje podawała m.in. Anna Dymna. – Mówią, że syty głodnego nie zrozumie – to prawda. Mało kto rozumie prawdziwy sens protestu osób chorych. Chcemy aby nasza władza zastanowiła się czy my prosimy o cud i złoto czy tylko o pomoc w życiu, w którym staramy się być ludźmi jak najmniej zależnymi od wsparcia innych, mimo że mamy dużo trudniej – dodaje Kasia.

Życie osób niepełnosprawnych i ich opiekunów nie jest łatwe, o czym najlepiej wiedzą oni sami.

Wystarczy wyobrazić sobie wizytę w przychodni z nastoletnim dzieckiem na wózku. Owszem, są podjazdy, toalety dla niepełnosprawnych w większości miejskich placówek zdrowotnych, ale… co ma zrobić opiekun w momencie, kiedy chory wymaga pilnej zmiany pampersa?

Nie ma szansy na zmianę pampersa dziecku na wózku. Fizycznie jest to niewykonalne. Co ja mam robić w takich „awaryjnych” sytuacjach? Nawet w takich kwestiach – podstawowych o nas się zapomina – mówi matka chorego Karola.

Jak tłumaczy radna Miasta, Agnieszka Borowska, to właśnie jedna z matek zwróciła jej uwagę na problem. W wielu toaletach są przewijaki dla niemowląt, nikt jednak nie pomyślał o ustawieniu w nich krzesełek bądź leżanek. Takie udogodnienie bardzo przydałoby się również dla osób starszych. Wielu z nich się wstydzi przyznać, ale potrzebują się przebrać np. zmienić rajstopy po ćwiczeniach, albo po prostu zmienić pampersa.

Przecież wiadomo, że ważącego kilkadziesiąt kg dziecka nie przewiniemy na przewijaku. Z perspektywy matki, opiekującej się nastolatkiem potrzeba obsługi higienicznej dużej, niesamodzielnej osoby, jest niezauważana przez administratorów budynków publicznych. Jest to bardzo dokuczliwe tam, gdzie te osoby często przebywają, czyli właśnie w przychodniach – pisze w interpelacji Agnieszka Borowska i prosi o dostosowanie wyposażenia w przychodniach

Miasto odpowiedziało na pytania radnej opisując program działania na rzecz osób niepełnosprawnych. Była kontrola budynków pod kątem ich przystosowania, są windy, podjazdy i toalety przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Okazuje się jednak, że ani krzesełek, ani tym bardziej leżanek nie będzie – jest za mało miejsca i…brakuje pieniędzy. Walka o poprawę życia niepełnosprawnych i ich rodzin trwa.

W ostatnich dniach premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że osoby dorosłe niepełnosprawne otrzymają po 500 zł. To nie zadowoliło, a wręcz oburzyło rodziny, że władza przypomniała sobie o nich dopiero przed wyborami. Dzisiaj niepełnosprawni na ulicy przedstawią swoje postulaty. Tak, aby usłyszał o nich cały świat…