Filmowcy ponad prawem? Chwile grozy przy placu Szembeka

Przez cały weekend mieszkańcy okolic placu Szembeka żyli w strachu przez działania jakie były prowadzone w byłej siedzibie Telekomunikacji i jej najbliższej okolicy.

Opuszczony przed laty budynek przy ul. Kordeckiego, niespodziewanie został odgrodzony taśmami. Zagrodzono również fragment parkingu. W samochodzie siedziały dwie osoby, „tajniacy” którzy bacznie obserwowali okolicę. Ktoś kręcił się na rogu, inny przyglądał się przechodniom. Budynek był pilnowany, ul. Kordeckiego przy nim odgrodzona. Wieczorem zapaliło się w nim światło.
To wszystko obserwowali i opisywali mieszkańcy okolicy pl. Szembeka.

Co mogło przyjść im na myśl, kiedy przez okna patrzyli na dziwne zachowania obcych osób? Chyba tylko jedno – przygotowania do zorganizowania w budynku szpitala zakaźnego…

„Konspiracja” trwała do poniedziałkowego poranka. Wtedy na ulicy zaroiło się od samochodów i ludzi. Szybko okazało się, że na miejscu jest… ekipa filmowa, mająca za nic zakazy i wszelkie obowiązujące przepisy. Kiedy jedna z mieszkanek krzyknęła że wzywa policję, wszyscy… UCIEKLI.

Od mieszkańców dostaliśmy zdjęcia zrobione w niedzielę i w poniedziałkowy poranek. Wyraźnie widać na nich m.in. moment ucieczki całej ekipy, która w błyskawicznym tempie zdążyła posprzątać taśmy i słupki z ulicy.

Co się okazuje?

Ul. Kordeckiego jest w zarządzie dzielnicy, a ta zgody na jakiekolwiek działania nie wydawała, więc doszło do ewidentnej samowoli ze strony filmowców, którzy odgrodzili fragment drogi i nie zrobili tego na chwilę, a na dłuższy czas.

Pomimo przepisów zakazujących zgromadzeń, w jednym miejscu było wiele osób. Prawo zatem zostało złamane. Ponieważ na zdjęciach od mieszkańców widoczne jest logo jednej z firm, poprosiliśmy o wyjaśnienie tej sytuacji.

– Jako firma Heliograf Sp. z o.o. która zaopatruje w sprzęt oświetleniowy plany filmowe, dostarczyliśmy zgodnie z umową firmie VEGA INVESTMENTS Sp z o.o. sprzęt wraz z transportem. Projekt  ten obsługują osoby  wynajęte bezpośrednio przez wyżej wymienioną firmę. Z tego też powodu nie mamy żadnego wpływu oraz wiedzy w jaki  sposób funkcjonuje to przedsięwzięcie – wyjaśnia Andrzej Jędrzejewski z firmy Heliograf Sp. z o.o., której samochód został uwieczniony na zdjęciach mieszkańców.

Natomiast Orange, który był właścicielem budynku, twierdzi, że “został on sprzedany przez Orange Polska  w kwietniu ub. roku, a firma zachowała jedynie część  pomieszczeń w ramach ograniczonego prawa rzeczowego. Sporadycznie korzystają z nich  pracownicy techniczni Orange, w ramach realizacji swoich zadań służbowych”.

Firma Patryka Vegi poza adresem siedziby nie ujawnia swoich danych, więc uzyskanie wyjaśnienia sytuacji było niemożliwe, ale… z wielu wcześniejszych medialnych publikacji wynika, że Vega, który lubi być w centrum uwagi, pomimo rygorystycznych przepisów nie zawiesił swojej działalności i kręci kolejny film właśnie w Warszawie. Do tej pory jednak mówiło się o tym, że nagrania trwają na Polu Mokotowskim. Jak widać, zdjęcia idą z większym rozmachem…

Narażanie zdrowia i życia, łamanie obowiązujących zakazów, a do tego potęgowanie strachu u mieszkańców, którzy w czasie epidemii i tak drżą z obawy o każdy kolejny dzień. Czy na pewno o to w tym wszystkim chodzi?