Grzybowa ruletka!

Toksyna z jednego z muchomora sromotnikowego może zabić nawet trzy osoby. Jak odróżnić tego grzyba od czubajki kani? Na co zwracać uwagę?

Całą Polską wstrząsnęła tragiczna historia afgańskich uchodźców, którzy zatruli się grzybami. Rodzina, mieszkająca w ośrodku w Podkowie Leśnej-Dębinie, zjadła zupę ugotowaną z muchomorów sromotnikowych, które zostały zebrane w pobliskim lasku. Zachorowali wszyscy. Dorośli, po krótkiej hospitalizacji, wrócili do zdrowia, ich 17-letnia córka po kilku dniach również. Niestety dramatycznie zakończyło się zatrucie u dwóch małych chłopców.

5- i 6-latek z ostrą niewydolnością wątroby 28 sierpnia trafili do CZD. Od początku lekarze ich stan oceniali jako krytyczny i mówili o konieczności przeszczepu wątroby, jednak tego zabiegu doczekało tylko starsze dziecko. U młodszego już trzy dni później stwierdzono uszkodzenie centralnego układu nerwowego, a po dobie potwierdzono śmierć pnia mózgu i 5-latek zmarł. U jego starszego brata pomyślnie przeprowadzono przeszczep wątroby od krewnej, niestety to nie uratowało mu życia, bo również uszkodzeniu uległ mózg. 2 września IP CZD poinformował, że pomimo wysiłków lekarzy, dzieciom nie udało się pomóc.

Muchomor sromotnikowy to najbardziej trujący grzyb występujący w naszych lasach. Są w nim trzy grupy substancji toksycznych: falotoksyna, amatoksyna i wirotoksyna. Trucizna, której najwięcej znajduje się w kapeluszu i nawet w niewielkiej dawce potrafi być śmiertelna, to a-amanityna, inaczej alfa-amanityna. Co istotne, nie niszczy jej ani gotowanie, ani mrożenie, a w jednym grzybie jest jej tyle, że może zabić nawet trzy osoby.

Muchomor sromotnikowy

Pierwsze objawy zatrucia grzybem mogą wystąpić dopiero po 8 czy nawet 24 godzinach i są to silne bóle brzucha, wymioty i wodnista biegunka. Później najczęściej następuje poprawa (nawet na dobę) i po niej dochodzi do żółtaczki (objaw uszkodzenia wątroby), mogą pojawiać się zaburzenia świadomości czy krwawienia z przewodu pokarmowego. Kolejne uszkadzają się nerki. Zgon następuje po 4-16 dniach. Tak to przebiega najczęściej.

Do zatruć muchomorem sromotnikowym bardzo często dochodzi wówczas, kiedy grzybiarze są przekonani o tym, że znaleźli kanie i to zamiast tych grzybów trucizna jest później przyrządzana. Jak odróżnić te dwa grzyby? Nie jest to łatwe zadanie dla tych, którzy  nie mają wielkiego doświadczenia, szczególnie w przypadku młodych grzybów, więc te lepiej po prostu omijać.

Z dużymi grzybami jest nieco prościej – przede wszystkim kania jest sporo większa, a jej kapelusz ma charakterystyczne łuski, jest aksamitny i brązowawy. Pod nim ma szerokie blaszki. Muchomor natomiast ma odcień zielonkawy albo szarawy, jego kapelusz jest gładki (czasem „włóknisty”).

Różnica łatwa do zauważenia dotyczy pierścienia na trzonie grzyba. Czubajka kania ma pierścień ruchomy, a muchomor sromotnikowy pierścień nieruchomy, przyrośnięty do trzonu. Warto też zwrócić uwagę na dół samego trzonu, bo w jadalnym grzybie znajdziemy bulwę bez pochwy, a trzon jest pusty w środku. Trujący grzyb ma bulwę z pochwą.

Jeśli to wszystko nie wystarczy, aby mieć pewność jakiego grzyba właśnie znaleźliśmy, nie zabierajmy go do domu i ta zasada dotyczy też inny gatunków. Zbieramy tylko te grzyby, które znamy. Inne mogą okazać się śmiertelnie niebezpieczne.

W naszym kraju bezpieczne jest zbieranie grzybów kapeluszowych z porowatym hymenoforem (rurki pod spodem kapelusza). Nie ma bowiem w tej grupie grzybów silnie trujących. Co najwyżej są takie, które mogą spowodować niedyspozycje żołądkowe. Wśród grzybów kapeluszowych z blaszkami pod spodem kapelusza jest kilka gatunków śmiertelnie trujących i sporo trujących – przestrzega Marek Snowarski z portalu grzyby.pl. – Do powszechnie zbieranych grzybów należą prawdziwki, podgrzybki i kurki. Za warte zbierania uważam jeszcze czubajkę kanię, rydze, niektóre gołąbki i muchomora czerwieniejącego. Wszystko one należą do grzybów z blaszkami pod spodem kapelusza. Jeśli planujemy zbierać grzyby z tej grupy to bezwzględnie trzeba nauczyć się perfekcyjnie rozpoznawać śmiertelnie trującego muchomora sromotnikowego (zielonawego) i muchomora jadowitego – podkreśla.

Ciekawostką, o której warto wiedzieć, jest to, że trującym grzybem nie jest goryczak żółciowy potocznie nazywany „szatanem” lub „borowikiem szatańskim” – podobny do prawdziwka, ale bardzo gorzki w smaku. Grzybiarze wiedzą jak wizualnie łatwo się pomylić, bo pory młodych prawdziwków i goryczaków są tak samo białe. Łatwiej rozpoznać jest już dojrzałe osobniki, bo wtedy spód kapelusza nabiera różowawego odcienia (u prawdziwków staje się oliwkowożółty).

Goryczak nie jest trujący, tyle że z powodu silnie gorzkiego smaku praktycznie niemożliwy do zjedzenia. No i zepsuje smak każdej potrawy. Gorzki smak goryczaka nie zanika przy obróbce: suszeniu, marynowaniu, gotowaniu czy duszeniu – mówi Marek Snowarski i dodaje kolejną ciekawostkę, tym razem naukową. – Nauka – mykologia, nadaje nazwę borowik szatański (Boletus satanas) zupełnie innemu gatunkowi grzyba. Jest to ciepłolubny borowik znaleziony w Polsce, jak dotąd, tylko w 4 miejscach w dwóch regionach Polski, na glebach nawapiennych. Jest więc praktycznie nie do znalezienia dla większości grzybiarzy. Niegdyś uznawany za trujący, wg obecnego stanu wiedzy nie jest szkodliwy.

Pogoda sprzyja grzybiarzom, więc warto korzystać z wolnego czasu i wybrać się do lasu. Gdzie znajdziemy najwięcej grzybów w Warszawie i okolicy? Trudno wskazać konkretne miejsca, bo jak tłumaczy administrator portalu grzyby.pl gdzie znajduje się stale aktualizowana mapa grzybowych zagłębi, nasz rejon teraz na mapie to „kropka przy kropce”, więc koszyki w dłoń i: bezpiecznego, udanego grzybobrania!