Ile razy można ci powtarzać!

Ludzie! Ile razy trzeba wam powtarzać to samo! W kółko i w kółko! Dlaczego do jednych to trafia, a inni są szczelnie impregnowani na ważne informacje?! Nie wiem.

Jak to możliwe, że mimo tylu ulotek, mimo informacji w internecie, „Mieszkańcu” i wszelkich mediach, mimo setek spotkań w tej sprawie, tylu cwanym bandytom udało się (i udaje nadal, a jakże!) nabrać wielu z was i okraść metodą na wnuczka lub na policjanta?! To niepojęte. Dlaczego tyle upartych starszych osób zarozumiale uważa, że żadne ostrzeżenia ich nie dotyczą?! Nigdy tego nie zrozumiem.

Albo bezmyślne otwieranie domofonu nieznajomym. Nie jest wymówką to, że niedosłyszysz, bo tanio można kupić domofon z regulacją głosu. Poza tym, wolisz dopytać, czy wpuścić pod swój dach złodzieja lub włamywacza? Przecież ryzykujesz, że obcy okradną sąsiadów, a być może skrzywdzą też ciebie – osoba starsza i samotna nie jest dla nich żadnym problemem. Wystarczy, że tupną, a natychmiast oddasz im wszystko, co cenne. Do twojego mieszkania wedrą się bez trudu – są silniejsi i zdeterminowani.

Następnym razem zastanów się dobrze, czy naciskać przycisk domofonu, gdy dzwoni osoba nieznana. A jeśli przedstawia się, jako „poczta” czy „administracja” to spytaj, do kogo idzie. Jeśli to prawdziwy listonosz, z pewnością będzie znał nazwisko osoby, dla której ma przesyłkę; jeśli to naprawdę pracownik administracji – podobnie (poza tym, administratorzy i dozorcy dysponują kodem uniwersalnym otwierającym drzwi wszystkich wejść do klatek schodowych i nie ma powodu, by prosili kogokolwiek o otwarcie drzwi wejściowych). Jeśli dzwoniący domofonem nie zna nazwiska mieszkańca, do którego dzwoni, lepiej nie ryzykować i nie wpuszczać go. Nie ryzykuj, by nie być potem „mądrym po szkodzie”. Zresztą, jak pisał proroczo Jan Kochanowski, „nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. Oby to były tylko puste słowa.

Przy okazji – czy zwracasz uwagę na dziwne osoby i dziwne hałasy na klatce schodowej, czy choć raz poprosiłeś policję o interwencję? Jeśli nie, nie miej pretensji do sąsiadów, że nie zareagują, gdy złodziej będzie włamywał się do ciebie.

Kolejna sprawa: tolerowanie naklejania ulotek i wpychania ich, gdzie popadnie. Wiem, kiedyś było gorzej, bo codziennie każdy miał na swojej wycieraczce stosy reklam. Teraz wolą naklejać, prawdziwe utrapienie. Naprawdę podoba ci się, że ktoś okleja twoją klatkę schodową, skrzynki na listy, windę, ściany itp. jakimiś śmieciami? Zrywaj bez wahania, bo w 99,99% przypadków ten nachalny typ nie ma ani zezwolenia, ani nie płaci grosza za wykorzystanie powierzchni wewnątrz twojego budynku. Jeśli nie usuwają tych śmieci sami mieszkańcy, naklejacze rozzuchwalają się coraz bardziej, a za usuwanie kolejnych warstw przez dozorcę płacisz ty – nie dziw się potem, że czynsz rośnie.

Albo karmienie ptaków: ile razy można powtarzać, że nie wolno ich karmić pieczywem!? A już „dokarmianie” latem, gdy ptaki mają obfitość ziaren i owadów, to prawdziwy wandalizm. W ciepłych miesiącach warto postawić poidełka z czystą wodą, np. w obciętym denku plastikowej butelki.

Wywalanie starych bułek na trawnik, zamiast do śmietnika, jest dowodem niezwykłego okrucieństwa – system trawienny ptaków nie umie ich trawić! Żywione chlebem, ciężko chorują i umierają w cierpieniu. Czy tego chcesz?!

Ile razy można ci powtarzać, że to nie są żarty? Zastanów się, w trosce o bezpieczeństwo swoje i innych. Także ptaków…