Jechali skradzioną toyotą do dziupli kiedy włączył się w niej alarm

Sporego pecha mieli złodzieje samochodów, którzy ukradli na Gocławiu Toyotę RAV4. Nie dość, że w czasie przeprowadzania samochodu do kryjówki włączył się w nim alarm, to jeszcze na trasie ucieczki znaleźli się strażnicy miejscy. Przestępcy zostali zmuszeni do porzucenia łupu.

Kiedy strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego prowadzili na ul. Samolotowej interwencję związaną z samochodem, który nosił znamiona wraku, usłyszeli jadący ul. Jugosłowiańską samochód z uruchomionym alarmem. Spoglądając w tę stronę zobaczyli SUV-a z włączonymi przez alarm światłami.

Funkcjonariusze, domyślając się, że auto mogło zostać chwilę wcześniej skradzione, natychmiast udali się za nim. Kilkaset metrów dalej złodzieje porzucili swój łup. Toyota RAV4 stała na środku pasa ruchu, a po złodziejach nie było śladu. Sprawcy kradzieży, aby dostać się do wnętrza, zbili w aucie szybę przy lusterku i wyrwali osłonę przy stacyjce.

O zdarzeniu strażnicy miejscy natychmiast powiadomili policję. Jak ustalono, właściciel rocznego pojazdu o wartości blisko 170 tys. zł, nie miał pojęcia o kradzieży, ponieważ w tym czasie spokojnie wypoczywał na działce.

Straż Miejska