Jedz ostrożnie!

Ogólnopolska kampania miała uświadomić społeczeństwu, jak dużym problemem w naszym kraju jest otyłość. Wyszło inaczej – porozwieszane na stołecznych przystankach plakaty są co najmniej niesmaczne. Bulwersują wiele osób.

Z pewnością agencja Outdoor jest Cool! ATM jest z siebie zadowolona, bo kampania wzbudziła wiele emocji. Ale czy na pewno chodziło o to, by część społeczeństwa poczuła się dotknięta?

Hasła typu „Żryj” z przekreśloną na czerwono literką „r” piętnują osoby otyłe. A jak doskonale większość z nas wie (a przynajmniej powinna wiedzieć), nie zawsze nadwaga wynika z braku ruchu i nadmiernego jedzenia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to w jakimś sensie dyskryminacja ludzi chorych, np. na niedoczynność tarczycy czy nawet depresję.

W internecie grzmi. W komentarzach na portalu społecznościowym agencji jest mnóstwo komentarzy, które jednoznacznie pokazują stosunek ludzi do tej kampanii.

Pragnę teraz wyrazić moje zdumienie, że zespół artystów odnalazł cudowny lek na otyłość, niezależnie jakiego pochodzenia. Według mnie plakaty powinny zniknąć tak szybko, jak się pojawiły. Są krzywdzące, piętnujące osoby otyłe, nie są poparte badaniami. Tyle walczy się na rzecz tolerancji i zrozumienia, a tutaj otrzymujemy pstryczka w nos. Analogicznie, moglibyście zrobić kampanię „Masz raka płuc, trzeba było nie palić!”, a przecież rak płuc atakuje corocznie ogromną grupę osób, które nawet biernie nie miały z tytoniem nic do czynienia – komentarzy w tym stylu jest naprawdę wiele.

Zapytaliśmy pasażerów oczekujących na autobus na jednym z oklejonych przystanków o ich zdanie na ten temat.

Beznadziejne, nie mogę na to patrzeć – to najczęściej wydawane przez nich opinie, choć nie brakuje też takich, że nasze społeczeństwo jest za grube, ale to indywidualna sprawa każdego z nas.

Jakie odczucia najczęściej towarzyszą pasażerom komunikacji?

Równie, a chyba jeszcze bardziej głupie, niż kampania w telewizji. Dlaczego gruby od razu oznacza, że objada się fastfoodami. Obrzydzenie mam do tych plakatów. Nie wiem, jak poczułaby się moja mama, która od lat bierze insulinę i z utrzymaniem wagi, pomimo diety, sobie kompletnie nie radzi – mówi Paulina, a Michał dodaje, że dużo większy efekt miałaby kampania propagująca zdrowy styl życia.

Jak więc widać kampania odbierana jest bardzo negatywnie. Zapytaliśmy specjalistę od żywienia, jak ocenia akcję.

Osoby otyłe, widzące tego typu kampanie, mogą poczuć się gorsze od reszty społeczeństwa, może obniżyć się ich poczucie własne wartości, samoocena, może pojawić się wstyd czy lęk – mówi Sylwia Brzozowa, dietetyk ogólny, technolog żywności z Poradni Dietetycznej „SYLWETKA”.

Dietetyk podkreśla też, że otyłość jest jedną z najgroźniejszych chorób przewlekłych. Nie zawsze przyczyną otyłości jest źle skomponowana dieta czy brak aktywności fizycznej. Często otyłość jest wynikiem poważnych chorób, tj. zespół Cushinga, niedoczynność tarczycy, cukrzyca, wielotorbielowatość jajników, zaburzona gospodarka hormonalna, problemy emocjonalne. Otyłość zależy również od uwarunkowań genetycznych, stresu, jest efektem ubocznym przyjmowanych leków. Zatrzymanie cyklu miesiączkowego (menopauza) może również przyczyniać się do zwiększenia masy ciała.

Okazuje się, że te plakaty mogą również źle oddziaływać nie tylko na osoby otyłe, ale też wyjątkowo szczupłe zmagające się z bulimią czy anoreksją.

Zaburzenia odżywiania, tj. anoreksja czy bulimia, należą do zaburzeń psychicznych najtrudniejszych do leczenia. Osoby cierpiące na tego typu zaburzenia, widzące negatywny przekaz na temat odżywiania, mogą dodatkowo potęgować w sobie niechęć do jedzenia, co utrudni jeszcze bardzie proces leczenia – mówi Sylwia Brzozowa.

Kontrowersyjne plakaty to zwycięskie prace w konkursie Galerii Plakatu. Jego tematem było niezdrowe odżywianie. Zamiast naszego podsumowania zacytujemy Natalię Pancewicz, koordynatorkę Strajku Kobiet:

To nie jest kampania, po której osoba z problemem, o różnej etiologii sięgnie po marchewki i z zadowoleniem stanie się panią lub panem swojego ciała.

To jest kampania, po której osoba na diecie ze wstydu nie wyciągnie kanapki w autobusie, kiedy właśnie trafiła się określona godzina posiłku, a potem rzuci się na potrójną obiadopodwieczorkokolację, zwyczajnie z głodu, i godzinami, dniami, latami będzie się obwiniać, że znowu jej nie wyszło. To jest kampania, po której nastolatka z zaburzeniem odżywiania zwymiotuje swój turbo zdrowy obiad, bo jedzenie nie równa się życie. Jedzenie to dla niej wyimaginowane wielkie uda, na które co chwila spogląda w lustrze”…