Para w gwizdek

Takiej zimy bez zimy jak ta, jeszcze nie było. Zapowiadano nową zimę stulecia – srogą i bezlitosną, z wieloma kaprysami pogody, ale „para poszła w gwizdek”.

Sytuację, jaką mamy dziś, każdy widzi. Chiny sparaliżowane strachem przed koronawirusem, a świat razem z nimi. Polska i inne państwa wdrożyły cały szereg zaleceń, zmierzających do ochrony obywateli przed zagrożeniem i, tym samym wyeliminowanie wybuchu epidemii. A oto przykład z życia.

Młody człowiek (chłop jak dąb), zatrudniony w służbie zdrowia i mający codzienny, wielokrotny kontakt z pacjentami, wracając do domu (godzina drogi samochodem) czuje się coraz gorzej. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że ma temperaturę niemal 40 stopni, ból głowy, kaszel. Oby nie koronawirus! Po jakimś czasie wraca do domu jego siostra, pielęgniarka, temperatura przekracza 40 stopni. Szybko zawozi słaniającego się brata na SOR w pobliskim, rejonowym szpitalu. Czekanie – wiadomo, wreszcie gabinet lekarski. Młody doktor patrzy na pacjenta, słucha, co się stało, po czym, nie tykając go nawet palcem oznajmia: „Mnie też nieraz boli głowa i mam gorączkę. Jak temperatura utrzyma się do jutra, to niech pan idzie do lekarza”. Hm, może nie słyszał o nowych zaleceniach. Pewnie pamięta, że składał przysięgę Hipokratesa, ale raczej zapomniał jej treść. Badania nie było, chory (nie wiadomo na co) leków nie dostał. Tyle w temacie profilaktyki koronawirusa oraz zwykłej troski o pacjenta na NFZ.

Z innej beczki: placówka zbiorowego żywienia, czyli elegancka stołówka w pewnym bardzo nowoczesnym instytucie. Non stop obfity, szwedzki stół, każdy z trzech posiłków „z towarzyszeniem” dań gorących. Do tego dowolne ilości wody, soków herbaty (dowolnej, do wyboru) oraz znakomitej kawy z ekspresu: od delikatnej i pienistej latte po aromatyczne, pełne mocy espresso. Super miejsce!

Miejsce – tak, z ludźmi bywa różnie. Jedna zmiana bez zarzutu, inna nie. A to nie sprzątają na czas ze stołów, a to zapominają wywiesić jadłospis, a to wywieszają, nawet go nie czytając. A tam co? UDKO Z PIERSI KURCZAKA. Nie – z piersią, tylko z piersi. Udko. No i było. Słowo daję, wyglądało jak prawdziwe!

Zagrożenie koronawirusem to nie żarty. Skandaliczne jest zlekceważenie choroby pacjenta przez lekarzynę, który nie udzielił mu pomocy. Przykre jest też niechlujstwo pracowników owej stołówki o europejskim poziomie.

Pozornie jedno z drugim nie ma nic wspólnego, ale czy na pewno?