Czas pokaże

Zmiany, zmiany. Nikt się tego nie spodziewał, nikt nie planował. A tymczasem dla większości z nas świat wywrócił się do góry nogami, przewartościował.

Często to, co było najważniejsze, straciło trochę blasku, a to, co spoczywało gdzieś w zapomnieniu, wysunęło się na plan pierwszy, czasem zaskakując nas samych. Dla mnie jedną z takich rzeczy to nasz zwyczaj: wizyta na cmentarzu, na grobie najbliższych, w Wielką Sobotę. Jechaliśmy tam z kwiatami, ze światełkiem, by powspominać, by przez chwilę, w przeddzień Zmartwychwstania, być blisko. Ot, jedna z rodzinnych tradycji. Jak bardzo była ważna, jak potrzebna nam samym, okazało się dopiero wtedy, gdy przyszła tegoroczna Wielkanoc. Zabolało.

W tym kontekście ciekawie jest spojrzeć na badanie, jakie przeprowadziło CBOS w sierpniu ubiegłego roku, pytając nas o hierarchię cenionych wartości, przy czym można było wskazać aż trzy najważniejsze. Jakie były nasze wybory? Oto one.

Szczęście rodzinne znalazło się na pierwszym miejscu! Wskazało je aż 83% ankietowanych. Na drugim miejscu dowód, że większość troszczy się też (i słusznie) o siebie samego – 69% osób wskazało zachowanie dobrego zdrowia. Wśród priorytetów na podium mamy też kategorię „spokój” (27% ).

Nieco niżej lokuje się uczciwe życie (19%), wiara religijna (17%) i pomyślność ojczyzny (14%), podobnie ważną wartością jest szacunek innych ludzi, a 11% wskazuje wśród trzech najważniejszych dla nich rzeczy w życiu – pracę zawodową.

Tak było w roku 2019, w czasach spokoju i stabilizacji, choć wówczas niewiele osób zdawało sobie sprawę z tego, jak bardzo tamten świat jest kruchy i że w jednej chwili wszystko może się zmienić.

Trudno oceniać tę ankietę. Po prostu – tacy byliśmy jeszcze niespełna rok temu. Zmieniło się bardzo wiele.

A jednak… Mamy wiele szczęścia w tym naszym dzisiejszym nieszczęściu. Ani nie dotknęła nas wojna, ani też żaden niepohamowany kataklizm ogólnoświatowy. Koronawirus, który wywrócił do góry nogami nasze życie, nie jest przerażającym pomorem sprzed stuleci, gdy „trupy gęsto leżały na chodnikach i nawet nie miał kto ich chować” czy hiszpanką z początku XX wieku, gdy ludzie „marli jak muchy”. COVID19 zaraża wielu, ale też wielu zdrowieje (niektórzy przechodzą infekcję bardzo lekko), a odsetek osób, które zmarły, nie jest porażający, choć szkoda każdego życia i każdego cierpienia. Więcej pacjentów zdrowieje, niż umiera.

Jakie wartości uznamy za najważniejsze dla naszego życia w badaniu z sierpnia 2020 roku? Co się zmieniło, a co jeszcze zmieni?

Czas pokaże.