Jak sobie dziś radzicie?

Jedni siedzą w domach, zamartwiając się i trudno im się dziwić. Choć przepisy nieco rozluźnione, nadal doskwiera brak normalności, brak życia, do którego byliśmy przyzwyczajeni.

Inni ze wszystkich sił korzystają z możliwości „odwilży”: wyjazdy, zakupy, galerie, kawiarnie, spacery, rower… Słowem, szaleją radośnie (choć nie zawsze bezpiecznie) jak dzieci, po tygodniu deszczu wypuszczone na słońce. W tym też nie ma nic dziwnego.

A co z sezonem urlopowym, z wakacjami? Mieliśmy konkretne plany; co roku wyjeżdżaliśmy choć na kilka dni. Jak informuje CBOS, ze zbadanych opinii Polaków wynika, że mimo zmian, jakie wprowadzono w nasze życie 23 marca, nadal 42% planuje wyjazdy wypoczynkowe przynajmniej dwudniowe (min. z jednym noclegiem), zaś dla 53% pandemia zmieniła plany wakacyjne. Dokładnie 50% nie zamierza nigdzie wyjechać, a 8% nie ma zdania w tej sprawie. Czyli zostajemy w domu.

Na szczęście miasto takie jak Warszawa, daje sporo możliwości relaksu na świeżym powietrzu, spacerów, pikników nie tylko na plaży, warto z tego bezpiecznie korzystać. Nie zgubmy tego lata!

Czy wpływ na nasze decyzje ma tylko pandemia? Jak to się ma do naszego życia zawodowego, czy chodzi o problemy finansowe?

Zdalnie, czyli z domu, wykonuje swoją pracę 21%, a 79% – nie. Zmniejszony wymiar pracy, zapewne powiązany ze zmniejszonym wynagrodzeniem, deklaruje 20%, brak zmian – 79%, a 1% odmówił odpowiedzi.

Kto stracił w tym czasie pracę? To 3% ankietowanych. Ciekawe, biorąc pod uwagę, że 9% musiało ograniczyć działalność, a tym samym zmniejszyć zatrudnienie, zaś 5% zostało w tej sytuacji zmuszonych, by zamknąć firmę.

Mówicie, że 5% to niewiele? Patrząc na procenty, pewnie tak, ale należy pamiętać, że to co dwudziesty badany, a za każdą zamkniętą firmą kryje się dramat przedsiębiorcy, często też jego rodziny, czasem rozpaczliwe pogorszenie ich sytuacji materialnej. Nie do pozazdroszczenia. Zwłaszcza, że zamknięcie firmy to bezrobocie wszystkich pracowników, rykoszetem bijące i w ich bliskich. Choć czasy mamy wyjątkowe, a każdy z nas jest w sytuacji pandemii po raz pierwszy i ogromna większość boi się zachorowania, otwórzmy na nowo serca na innych.

Dziś pomagamy inaczej, niż było to możliwe w zeszłym roku. Dziś chodzi nie tylko o wyprowadzenie czyjegoś psa czy zrobienie zakupów. Nie mniej ważne staje się podrzucenie kawałka ciasta, owoców czy pierogów, kilku świeżych kwiatków. Chodzi nie tylko o osoby ubogie. Chodzi o tych, którzy są samotni, opuszczeni, przerażeni.

A może pójście razem na spacer…