Święta idą!

Jeszcze wiatr nie rozwiał dymu z pierwszolistopadowych zniczy, a już w wielu sklepach mamy święta! Plastikowe, trochę szklane, trochę gipsowe, w zieleniach, czerwieniach, z brokatami, światełkami i nieopisanym zalewem tandety. Mają niewiele wspólnego z prawdziwym duchem Świąt.

Lubię bożonarodzeniowo przystrojony dom, rozmigotaną, pachnącą choinkę i ten nasz bardzo stary i bardzo piękny obrus, haftowany specjalnie na Wigilię. Ale może jeszcze nie teraz? Przeżyjmy spokojnie pierwsze, listopadowe dni, a także Święto Niepodległości, w wielu krajach rodzinne, radosne, pełne dumy i dobrych emocji. Poczekajmy, aż skończy się listopad, z szalonymi Andrzejkami oraz – w poprzedni wieczór – laniem wosku i mnóstwem „wróżb” wśród dobrej zabawy.

Z grudniem przychodzi do mnie czas radosnego oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia. Plastiki i brokaty w sklepach będą już pomięte, zakurzone, spowszedniałe po niemal miesiącu kaleczenia oczu swoją nachalnością. Szkoda.

Czas brać się za przygotowania! Hm, jeśli chodzi o histeryczną niekiedy czystość w domu – nie będzie jej oceniał Sanepid! Bo jeśli w idealnie wysprzątanym domu, ozdobionym mnóstwem Mikołajów, stroików, szopek i największą nawet, najokazalszą choinką, do uginającego się od dań stołu zasiądziemy co prawda odświętnie ubrani, lecz „nieposprzątani” wewnętrznie, nie będzie to święto prawdziwe, lecz udawane.

Siedzą przy wigilijnym stole. Matka umęczona przygotowaniami marzy o tym, by jak najprędzej odpocząć. Mąż, niezadowolony z wydatków, krzywo patrzy na żonę. Córka nadęta, bo zabrali jej na czas kolacji komórkę, bo matka ciągle czegoś od niej chciała. Młodszemu braciszkowi chce się płakać – wszyscy wokół mają takie straszne miny, nawet babcia strwożona, że znowu będą jej posyłać złe spojrzenia, gdy trzęsącą ręką będzie rozlewać zupę, a to barszcz czerwony, plami… Łamią się opłatkiem z wzrokiem odwróconym w bok, zamiast życzeń mamrocząc „wesołych Świąt, wesołych Świąt”…

Chyba nie o to chodzi.

Jest mnóstwo czasu, by zastanowić się, o co chodzi w tych świętach i co właściwie świętujemy. Jest czas, by wysprzątać najpierw swoje serce z całorocznych złości, zawiści, żalu, wreszcie – by pomyśleć zawczasu, czego chcemy życzyć – tak od serca – każdemu z bliskich. Sukcesów? Wytrwałości? Szczęścia? By się spełniło, by się darzyło? Każdy ma przecież inne priorytety…

Mamy kilka tygodni, by prace domowe rozsądnie zaplanować i rozdzielić. Choć to listopad, warto zacząć przygotowania do świąt. Zacząć, ale od siebie. żu