Grudniowe nastroje

Andrzejki za nami! Udało się wam lać wosk? Ciekawe, co wyszło?

Pamiętam, jak kiedyś podzielił nas ciekawy kawałek wosku: jedni uważali, że to serce, niosące piękną miłość i wszystko, co najlepsze, a inni, że to cztery litery o wydatnych pośladkach, którymi los wypina się do osoby wróżącej sobie.

Innym razem koleżance „wylał się” but z cholewą, mało foremny. Dla wszystkich było jasne, że zwiąże się z rolnikiem i będzie biegać w gumiakach po błocie. Ale to nie była prawda. Poznała Włocha, dziennikarza-korespondenta w Polsce, za którego potem wyszła za mąż i wyjechała na Półwysep Apeniński, który ma kształt wysokiego buta! Lepiej być ostrożnym w interpretacjach i nie podpowiadać losowi, co ma dla nas szykować.

Zaraz Mikołajki – święto niespodzianek, słodyczy, drobnych prezentów – a przed nami Boże Narodzenie! Może będzie takie, o jakim marzy wiele osób – z bieluśkim, chrupiącym pod butami śniegiem rozmigotanym milionem iskierek, lekkim mrozkiem, mocno pachnącą żywicznym lasem zieloną choinką, bombkami, lampkami, siankiem pod obrusem, opłatkiem i koniecznie karpiem w galarecie, za to bez tego znienawidzonego od wielu miesięcy dziada (chodzi mi o COVID).

Co będziecie podawać? Każdy dom ma swoje własne tradycje, często inne niż tradycje regionalne.

Na jednych stołach pojawi się zupa z suszonych grzybów z kluseczkami, na innych – też z kluseczkami, lecz rybna. U nas tradycyjnie mocny, wyrazisty czerwony barszcz ze specjalnymi pierogami do zagryzania. Specjalnymi, bo farsz to pół na pół kapusta biała surowa i kiszona plus dużo suszonych podgrzybków, lecz ciasto z odrobiną drożdży, bo ich nie gotujemy, lecz smażymy w głębokim tłuszczu, jak pączki. Taka rodzinna od pokoleń tradycja, być może z dawnych naszych ziem wschodnich lub z Małopolski.

Koniecznie śledź w śmietanie i śledź w cytrynach, karp w galarecie i smażony, sałatka jarzynowa z majonezem, zwana kiedyś włoską. Ale prawdziwym hitem są zawsze tzw. grzyby w cieście, pieprzne, składające się głównie z aromatycznych, suszonych grzybów i cebuli. To jedno z tych dań, którego od kiedy pamiętam, jest za mało i za mało.

W niektórych domach Wigilia przypomina elegancką kolację i nie ma w tym nic złego, niech każdy buduje swoją świąteczność tak, jak lubi. Ale u nas – ani mięsa, ani nowinek kulinarnych. Tradycja i tylko tradycja. Bo kiedy, jak nie tego właśnie dnia?

I jeszcze, nie zapomnijcie przygotować duuużo, dużo wyjątkowych, pięknych myśli i dobrych słów zwłaszcza dla tych, którzy są dla was najważniejsi.