Razem czy osobno

Zwykle lepiej działać w grupie niż indywidualnie. Są na to liczne dowody, począwszy od wczesnego osadnictwa i korzyści, jakie ono dawało zarówno pod względem bezpieczeństwa grupy, wzajemnej pomocy, jak też na przykład oddalenia widma głodu.

Oczywiście, miało to również swoje ciemniejsze strony, ale cóż ich nie ma? O tym, że razem można więcej, przekonują też bliższe nam czasy i nie mam tu na myśli powstania styczniowego czy listopadowego.

Weźmy na przykład słynny ostatnio autobus 102. Ktoś kiedyś bardzo rozważnie wymyślił jego trasę, a my ją zaakceptowaliśmy, bo spełniała wiele naszych oczekiwań. Po prostu była dobra. Ale potem przyszła wieść dramatyczna, że trasa będzie skrócona i musimy szukać sobie innych rozwiązań komunikacyjnych. Wzdychania i złorzeczenia „po sąsiedzku”, w sklepie czy na forach społecznościowych nic by nie dały, bo choć liczne, były to nadal głosy ledwie pojedynczych osób, a poza tym nie miały szansy, by dotrzeć do tych osób, w rękach których leżał smętny los linii 102.

Dopiero trzeba było się skrzyknąć, trzeba było grupowo wyrazić konstruktywny, uzasadniony sprzeciw, trzeba było cierpliwie argumentować, trzeba było przekonywać, by – wygrać! Jasne, że z pewnymi ustępstwami, ale jednak! Końcowy przystanek tej linii po naszej, prawobrzeżnej stronie Wisły, pozostaje bez zmian.

Oto prawdziwy wizerunek działań grupy, zdeterminowanej i działającej nie – rewolucyjnie, lecz w ramach określonych prawem i dobrym obyczajem. Dało to o wiele więcej i okazało się bardziej skuteczne, niż puste miotanie obelg na Facebooku i wymyślanie jakimś „im” od debili itp. Takie i podobne działania, głupie i niekonstruktywne, nie odnoszą żadnego skutku, chyba tylko wystawienie opinii piszącemu takie, nierzadko wulgarne posty.

Inna sprawa z autobusem 520, kiedyś jeżdżącym aż na Jelonki, teraz na Wolę, a zapewne od kwietnia tylko do Placu Bankowego. No, ale tu trudno zbić argument, że metro zastąpi transport autobusowy na planowanym do zamknięcia odcinku. Trzeba będzie zmienić przyzwyczajenia.

Podobnie, negocjacje są niełatwe, gdy chodzi o koszt i zasady wywozu naszych śmieci. Do boju stanęli nawet prezesi spółdzielni mieszkaniowych, ale – jak to mówią „szału nie ma”. Rewolucja będzie, lecz w jakim ostatecznie kształcie?

Jednak nadal twierdzę i daję pod rozwagę, że siła i skuteczność naszych działań tkwi w grupie. Grupie mądrej, działającej w ramach określonych prawem, zdeterminowanej i rozważnej.

A najlepiej, jeśli ta grupa jednoczy się w dobrym, a nie złym celu… żu