Kuchnia TVP dla „Mieszkańca”

W ostatniej edycji Plebiscytu „Zacny Mieszkaniec”, wśród głosujących Czytelników i Internautów, rozlosowaliśmy nagrody i upominki. W puli nagród były m.in. wycieczki po TVP.

Taką właśnie nagrodę wylosowała Maria Orlik, Czytelniczka z Bielan. Pani Maria, jako osobę towarzyszącą w wycieczce, wskazała siostrę Zofię z Ursynowa. Zwiedzanie Telewizji dokumentował „Mieszkaniec”.

Obie panie są emerytkami. Zofia pracowała w MPWiK, a Maria w oświacie. Mieszkają w lewobrzeżnych dzielnicach Warszawy, ale starają się zachować kontakt z tym, co się dzieje na prawym brzegu i „Mieszkańcem”.

W oczekiwaniu na przewodnika poznajemy się lepiej. Okazuje się, że inicjatorem wzięcia udziału w naszym Plebiscycie była Zofia, która w „Mieszkańca” zaopatrywała się w ursynowskim Ratuszu. Maria zaś zdradza na kogo głosowała. – Na Panią Szabłowską, wiadomo telewizja – uśmiecha się wyjawiając tajemnicę – i na profesora Strzembosza, który wygrał.

Rozmawiamy o roli mediów lokalnych w codziennym życiu. O znajomych, których panie odwiedzają na Witolinie. Zofia wyjawia, że od lat leczy się w przychodni przy ul. Fieldorfa. – Znam te tereny doskonale gdyż pracowałam przy dokumentacji budowy sieci wodociągowej w rejonie Ostrobramskiej.

Po chwili zjawia się nasz przewodnik. – Michał Fajkowski – przedstawia się szarmancko i prowadzi nas do zakamarków TVP. A zna Telewizję znakomicie, gdyż pracuje w niej od 50 lat. Był dźwiękowcem, a teraz oprowadza wycieczki. Zwiedzanie TVP jest bardzo popularne. – Są dni, w których oprowadzamy po dziesięć grup dziennie – mówi przewodnik.

Na pierwszy ogień idzie Studio TVP Sport. Panie siadają przy konsoletach dźwiękowych, świetlnych i wizyjnych. Liczba suwaków i guzików na konsoletach poraża. – Jak w tym wszystkim się połapać? – pytamy retorycznie.

Wchodzimy do loży komentatora. – Jaka ona mała… – dziwią się panie Maria i Zofia. Duże wrażenie robi oglądanie od wewnątrz studia sportowego, które najczęściej pojawia się w telewizji w przerwach i podsumowaniach różnych zawodów. Nasze Czytelniczki zasiadają w fotelach. – Kamil Stoch staje na rozbiegu, rusza, wybija się iiii… leci, leci, leeeciii..! – Pani Maria żartobliwie wczuwa się w rolę sprawozdawcy.

Ruszamy do kolejnych części olbrzymiego kompleksu przy Woronicza. Mijamy Studio 2, w którym koncertowała ABBA. W gmachu TVP nie brak kultowych miejsc – wychodzimy na słynny korytarz znany ze sceny z Jandą w „Człowieku z marmuru” Wajdy.

W kolejnym studio z rozrzewnieniem dotykamy plastikowych foteli, na których zasiadała publika „Wielkiej Gry”… – Tu właśnie skończyliśmy wczoraj kręcić serię odcinków „Jaka to melodia?” – objaśnia Michał Fajkowski.

Przechodzimy do następnych pomieszczeń, garderób, charakteryzatorni, bufetów… W studiu „Pytania na śniadanie” markuję rozmowę z siostrami Orlik. – Świetna i bardzo ciekawa wycieczka. Wspaniały oprowadzający. Teraz będziemy patrzyły zupełnie inaczej na to, co widzimy na ekranie telewizorów – mówią panie do mikrofonu.

W nowym gmachu TVP spotykamy Przemysława Babiarza. Panie pozują do wspólnego zdjęcia.

Ruszamy do telewizyjnego muzeum, w którym, oprócz starego sprzętu i wyposażenia, znajdują się gadżety przywołujące miłe wspomnienia – chociażby pacynki Jacka i Agatki, czy fotogramy z „Kabaretu Starszych Panów”.

Nasza wycieczka dobiega końca. Jeszcze ostatnie zdjęcie na tzw. ściance przy studiu polonijnym, w którym za chwilę wystąpi prezes TVP Jacek Kurski. Opuszczamy Woronicza bogatsi o nową wiedzę, doświadczenia i w radosnych nastrojach.

Adam Rosiński