Kup Pan rower

Wesoła, Rembertów, Wawer – najbardziej wysunięte na wschód dzielnice Warszawy raczej nie mają szansy na rowerowe stacje systemu Veturilo. To nie najlepsza wiadomość dla mieszkańców tych dzielnic.

Nowa stacja Veturilo przy zbiegu ul. Grochowskiej i Mińskiej.

Z pierwszym dniem marca ruszył kolejny sezon, w czasie którego warszawiacy mogą poruszać się po mieście rowerami systemu Veturilo. Niestety, system, który jest powszechny w dzielnicach centralnych, nie obejmuje dalej położonych części Warszawy. W Rembertowie, Wawrze i Wesołej nie ma żadnej stacji rowerowego systemu. Te dzielnice jawią się niczym przysłowiowa, zaniedbana Ściana Wschodnia w Polsce B.

– W ciągu kilku lat system rowerowy w Warszawie stał się piątym największym systemem w Europie! – chwalą się władze stolicy.

Faktycznie, liczby są imponujące – prawie 320 stacji i ponad 4600 rowerów miejskich. Od uruchomienia 1 sierpnia 2012 r. Warszawski Rower Publiczny odnotował blisko 450 tysięcy zarejestrowanych rowerzystów, którzy wypożyczyli miejski jednoślad prawie 8 mln razy.

Nowy sezon oznacza zmiany i udogodnienia. Rozbudowano sieć rowerów dziecięcych i przybyło tandemów. Powstały nowe stacje na obydwu Pragach, w Śródmieściu, na Ochocie i Woli. Hitem sezonu ma być dedykowana aplikacja mobilna na smartfony, która umożliwi szybkie wypożyczenie roweru poprzez zeskanowanie kodu QR.

– Otrzymujemy głosy, że stacje rowerowe potrzebne są także w dzielnicach oddalonych od centrum – stołeczna radna Iwona Wujastyk, szefowa komisji infrastruktury, potwierdza sygnały, które wpływają także do „Mieszkańca”. Na rowerowej mapie Warszawy Rembertów, Wawer i Wesoła wyglądają niczym tabula rasa – biała karta.

O szansę na zmianę takiego stanu pytamy Łukasza Puchalskiego, dyrektora ZDM, który jest jednocześnie pełnomocnikiem prezydent Warszawy ds. rowerowych.

– To jest system, który ma funkcjonować jako całość. W żadnym dużym europejskim mieście taki system nie obejmuje całego miasta. To w centrum mamy największe problemy z poruszaniem się i zatłoczeniem. Im dalej od centrum, tym system jest rzadziej, aż w pewnym momencie stacje rowerowe się kończą – mówi dyrektor. – Doświadczenie wskazuje, że im dalej, tym rowery są rzadziej wypożyczane i miasto więcej do nich dopłaca. W centrum jest to ok. 40 groszy do wypożyczenia, ale w takich dzielnicach jak Białołęka czy Włochy do wypożyczenia trzeba dopłacać kilkanaście złotych.

Podobnego zdania jest wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska, którą zapytaliśmy, czy to trochę nie wstyd, aby na przykład Wawer, dzielnica o bardzo wysokim zagrożeniu smogiem, dzielnica atrakcyjna dla turystyki rowerowej, a w końcu dzielnica, w której mieszka prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie posiadała ani jednej stacji Veturilo?

– Postawienie jednej stacji w Wawrze byłoby najbardziej skrajnym błędem, bo załóżmy, że dwadzieścia osób wypożyczy rowery i przejedzie do centrum, a co będzie dalej? Samochód będzie je musiał zawieźć znów do Wawra…

Dziwi nas założenie, że mieszkańcy Wawra zmordowani dojazdem do centrum Warszawy nie będą chcieli wrócić do domów również na rowerze lub po tej przejażdżce odejdzie im ochota na rowerowe wycieczki po okolicy.

Nie dziwi mnogość sklepów z rowerami w tych rejonach. Wawerczyku – chcesz jeździć na rowerze – to go sobie kup!