Maciej Piekarski MIESZKANIEC NR 20/1992

MIESZKAŃCY NASZEJ DZIELNICY


MACIEJ PIEKARSKI Dziennikarz i historyk

Piętrowy dom, pamiętający lepsze czasy, przy spokojnej małej uliczce Dąbrówki na Saskiej Kępie. Czteropokojowe mieszkanie na piętrze, pełno książek, obrazów i pamiątek rodzinnych zajmuje wraz z żoną dziennikarz i historyk – Maciej Piekarski.

– Od jak dawna mieszka Pan na Saskiej Kępie?

– Na Dąbrówki sprowadziłem się w 1988 roku, kiedy to udało mi się odzyskać ten dom, który jest spadkiem po babci. Mieszkańcem Warszawy jestem od urodzenia. Przyszedłem na świat na Puławskiej, w domu, który jest namalowany na tym obrazie – gospodarz wskazuje ręką drewnianą chałupę – obraz ten namalował mieszkaniec Saskiej Kępy, mój wuj, Eugeniusz Chodkowski, zmarły dwa lata temu, syn malarza Wacława Chodkowskiego. Budowę domu na Dąbrówki zakończono w 1939 r. Kiedy byłem małym chłopcem, przychodziłem do babci i patrzyłem, jak pracowali murarze. Babcia dawała mi dziesięciogroszówki, które kładłem pod fundamenty. Monety leżą tam do dziś.

– Jak wojna obeszła się z tym domem?

– W 1939 r. uderzyła w niego bomba, a w 1941 r. pocisk, który zniszczył mieszkanie, piwnice. Ten bagnet, który należał do 336 pułku piechoty, wykopałem w ogródku w 1940 r. Po wojnie dom odbudowano, ale czas zrobił swoje i budynek się sypie. Jest kryty papą i deskami. Trochę przecieka w narożniku. W rynnach rosną jakieś krzaki. Myślę o poważniejszym remoncie, także z zewnątrz – tynkowaniu, naprawianiu dachu. To jednak łączy się teraz z olbrzymimi kosztami. Mam tu trzech lokatorów. Mieszkają od czasu, gdy dom był kwaterunkowy. Jeden z nich nie płaci mi za czynsz od maja. Opłaty są zresztą niewielkie, ustalone urzędowo – 600 złotych za metr kwadratowy powierzchni. Utrzymanie domu jest bardzo kosztowne.

– Jak się Panu mieszka na tej niewielkiej uliczce?

– Bardzo dobrze. Jest tu w miarę cicho, świeże powietrze. Dookoła domu ogród, w którym czeka mnie sporo pracy. Czasem tylko menele, którzy w wąskim przejściu między tym pięknym drewnianym domem w stylu góralskim, który stoi naprzeciwko mojego domu a ulicą Walecznych piją tu piwo. Butelki i puszki wrzucają do ogrodu. Znacznie gorzej było, kiedy ambasada niemiecka wydawała wizy. Stały tu po nie tłumy. Zanieczyszczone były wszystkie klatki schodowe. Ludzie traktowali je jak publiczne szalety.

– Co Pana, jako mieszkańca Saskiej Kępy, denerwuje najbardziej?

– Stadion X-lecia, a właściwie funkcja, którą teraz pełni. Jest to największy bazar we wschodniej Europie. Często zdarzają się strzelaniny. Na Walecznych stoją samochody mieszkańców Wspólnoty Niepodległych Państw, którzy przyjeżdżają tu handlować. Denerwują mnie też samochody, polskie i radzieckie, parkujące na chodniku na moście Poniatowskiego. Czasami trudno tędy przejechać w stronę centrum. Most w ogóle nie jest najszczęśliwiej zaprojektowany po remoncie. Ktoś bez wyobraźni wymyślił podwyższone torowisko. Już pierwszego dnia po otwarciu trasy była kraksa i wstrzymano cały ruch z centrum na Saską Kępę, bo na moście nie można było zawrócić. Chociaż mieszkańcem Saskiej Kępy jestem zaledwie od 4 lat, czuję się tu zadomowiony. Mieszka tu wielu moich krewnych. Do mojej prababki Przybytkowskiej należała bowiem znaczna część Saskiej Kępy. Prababka miała osiem córek. Na wszystkie podzieliła posesje, one postawiły domy. Olgierd Budrewicz w „Sagach Rodów Warszawskich” opisał barwnie moją prababkę, ciotki i kuzynki.

Rozmawiała: Katarzyna Orska


Maciej Paweł Piekarski (ur. 21 października 1932 w Warszawie, zm. 14 czerwca 1999 tamże) – historyk sztuki, dziennikarz, publicysta, varsavianista – syn Bronisława Piekarskiego i Janiny z Adamskich, ojciec pisarki i dziennikarki Małgorzaty Karoliny Piekarskiej. (Źródło: wikipedia.pl)



 

Bieżący numer

Bieżący numer w .pdf

Nr 20(789) ROK XXX
Następne wydanie 4.11.2021

Najczęściej czytane