Marian Woronin MIESZKANIEC nr 18/1997

„Mieszkaniec” rozmawia z Marianem Woroninem, do dziś najszybszym polskim sprinterem, prezesem Zarządu Fundacji Polskiej Lekkiej Atletyki.

– Kiedyś powiedział Pan, że trafia pana szlag widząc przez okno martwy stadion na Gocławiu. Dalej to Pana denerwuje?

– Oczywiście, bo przecież nic się nie zmieniło. To boisko powinno żyć, tu się mogą co tydzień odbywać ważne, choć regionalne zawody. Teren trzeba uporządkować, przywrócić mu dawną świetność i reanimować życie na nim.

– Dlaczego tak Panu zależy na tym, by młodzi ludzie uprawiali sport? Przecież nie każdy nadaje się do wyczynu, który zresztą nie zawsze jest dobry dla zdrowia….

– Ależ mi wcale nie zależy na tym, by z każdej dziewczyny czy chłopaka zrobić od razu zawodowego sportowca. Mnie chodzi o kilka rzeczy. Po pierwsze by młodzi ludzie, po godzinach ślęczenia przed komputerem, trochę dla zdrowia się poruszali. Czyli inaczej mówiąc, by harmonijnie się rozwijali.

Po drugie myślę sobie, że jak młody człowiek jest na boisku i staje do szlachetnej rywalizacji z innymi kolegami, to pożytecznie spędza czas. Nie stoi pod budką z piwem, nie obmyśla, jakiego tu komuś zrobić psikusa, co zdewastować, jaki chuligański wybryk wykombinować. Uczy się wygrywania i przegrywania, uznania dla lepszych. I sam czasami doznaje chwil szczęścia, gdy wygrywa.

Po trzecie wreszcie – masowy udział młodych ludzi w imprezach sportowych pozwala wyłowić prawdziwe talenty, tych, z których mogą potem wyrosnąć mistrzowie, reprezentanci kraju.

– Lekkoatletyczne czwartki, które Pan stworzył – jak rozumiem – spełniają wszystkie funkcje. Ale mówił mi Pan o marzeniach, by impreza stała się ogólnopolską. Czy tak się dzieje?

– Tak. Lekkoatletyczne imprezy, w których rywalizują ze sobą dziewczęta i chłopcy ze szkół podstawowych odbywają się już w sześciu województwach. Jest spora szansa, że akcja obejmie kolejne. Bardzo się z tego cieszę. Przecież, gdy przed kilku laty brałem się za organizowanie „czwartków” nie brakowało malkontentów. „Marian – mówili – gdzie ci teraz młodzież przyjdzie na bieżnię. Mają ciekawsze sposoby spędzania wolnego czasu. Odpuść sobie”. Nie odpuściłem. Inni z kolei twierdzili, że nie da się już ożywić Stadionu X-lecia. I w to nie uwierzyłem. Teraz wszyscy przyznają mi rację, że warto było. Stale rośnie liczba uczestników, stadion żyje, sporo utalentowanej młodzieży rozpoczęło regularne treningi w klubach, a pozostali przeżywają fajną przygodę.

– Mieszka Pan na Gocławiu, do pracy jeździ do centrum Warszawy. Nie drażnią Pana te korki, które od l września wróciły jakby ze zdwojoną siłą.

– Okropnie drażnią. Myślę, że wszystkiemu winna jest ustawa o ustroju naszego miasta. Przecież w obecnym kształcie, zamiast ułatwiać nam życie, ona nam je utrudnia. Trzeba więc po prostu ją zmienić, a nowa powinna zostać skonstruowana tak, by nie hamowała aktywności, nie pętała rąk sporami kompetencyjnymi.

– Postanowił Pan kandydować w najbliższych wyborach do Senatu. Jaki będzie Pana program wyborczy?

– O tym szczegółowo mówię na spotkaniach z wyborcami. My pewnie nie mamy miejsca, by głęboko zagłębiać się w konkretne rozwiązania. Chciałbym być senatorem po to, by być reprezentantem polskiego sportu w Parlamencie, być orędownikiem pełnego wychowania młodzieży, zadbać o to, by nie brakowało pieniędzy i dobrych pomysłów na kulturę, sport i naukę. No i nie będę zapominał, że jestem warszawiakiem. Dla swojego miasta także wiele chciałbym zrobić, a zacząć właśnie – jak już mówiliśmy – od znowelizowania ustawy o ustroju stolicy.

– Jak żona zapatruje się na te Pańskie plany zostania senatorem?

– Jagoda? Przecież nie podjąłbym tej decyzji bez konsultowania się z nią. Pomaga mi jak może.

Tomasz Szymański


Marian Jerzy Woronin (ur. 13 sierpnia 1956 w Grodzisku Mazowieckim) – lekkoatleta, sprinter. Kawaler Orderu Odrodzenia Polski oraz Orderu Uśmiechu.
Wicemistrz olimpijski (igrzyska olimpijskie w Moskwie w 1980) i mistrz Europy (Praga 1978) w sztafecie 4 x 100 metrów, brązowy medalista mistrzostw Europy w biegu na 100 m (Ateny 1982), rekordzista Europy w biegu na 100 m (10,00 s – 9 czerwca 1984, Warszawa – Memoriał Janusza Kusocińskiego – rekord przetrwał 4 lata), wielokrotny zwycięzca halowych mistrzostw Europy na 50 lub 60 m, zawodów o Puchar Świata i Europy, 15-krotny mistrz Polski w biegach na 100 m, 200 m i sztafecie 4 x 100 m. Był inicjatorem zawodów Czwartków lekkoatletycznych.
Obecnie przedsiębiorca, działacz sportowy, prezes Fundacji Polskiej Lekkiej Atletyki. Źródło: wikipedia.pl