“Nadciąga bestia ze wschodu” – czy faktycznie grozi nam wyjątkowo mroźna zima?

Na ten wpis czekaliśmy wszyscy. Krzysiek Piasecki, który od kilku lat prowadzi na fb “Pogoda w stolicy, jak i w okolicy” nie raz udowodnił, że ogólnopolskie media potrafią dodawać dramatyzmu swoim prognozom pogody, są bardziej “chwytliwe”. Tym razem bardzo głośno jest o nadciągającej ze wschodu bestii. Chodzi oczywiście o wielkie ochłodzenie i jedyne co nam wszystkim przychodzi teraz na myśl to śnieżyce i mróz, który po 6 stycznia sparaliżuje cały kraj. Czy czeka nas wyjątkowo mroźna zima?

Pytanie jest o tyle zasadne, że… pisanie o tym, że za 2 tygodnie spadnie np. 40 cm śniegu lub że temperatura sięgnie -30°C jest zwykłym chwytem medialnym. Tym bardziej, że przez ostatnie kilka lat odzwyczailiśmy się od długotrwałego chłodu. Pojęcie “bestii ze wschodu” pojawiło się w mediach 2 lata temu, gdy solidny powiew zimy objął sporą część Europy. Czy więc prognozy wskazują na rekordowe śnieżyce i trzaskające mrozy? No… nie bardzo. Faktem jest, że po 6 stycznia się ochłodzi i pojawi się śnieg, ale do wielkiego “armagedonu” czy wręcz braku możliwości odpalenia samochodu to na razie będzie daleko. Bardzo daleko – wyjaśnia Krzysiek Piasecki.

Podkreśla też, że nikt nie jest w stanie przewidywać pogody na okres dłuższy niż około tydzień – przy czym waha się to od ok.2 dni przy dynamicznej, bardzo zmiennej pogodzie do nawet 1,5 tygodnia przy sytuacji wyżowej, stabilnej. Prognozy na dłuższy czas ograniczają się w zasadzie do określenia czy będzie “cieplej czy chłodniej niż normalnie” oraz “czy opadów będzie więcej czy mniej”. I właściwie tyle można powiedzieć.

Jak więc wygląda aktualna prognoza długoterminowa według Piaseckiego? – Można się spodziewać, że styczeń będzie miesiącem wilgotnym, a zarazem nieco chłodniejszym niż średnia wieloletnia (a więc znacznie chłodniejszym niż np. rok temu). Długotrwałe i bardzo niskie temperatury nie są co prawda scenariuszem nierealnym, jednak żaden synoptyk nie powie w tej chwili, że rzeczywiście czeka nas tak głębokie ochłodzenie – po prostu nie ma ku temu żadnych przesłanek w rozsądnej (czyt. bliskiej) przyszłości. Jakie są więc efekty tego typu artykułów? Głównie znaczny spadek zaufania społeczeństwa do prognoz specjalistów oraz wydawanych przez meteorologów ostrzeżeń. Nawet gdy są one zasadne i trafne, są później bagatelizowane przez mieszkańców. Namawiam więc Was, żebyście podchodzili do tego typu “rewelacji” z bardzo dużą rezerwą. No i oczywiście podajcie dalej! – zachęca twórca fb “Pogoda w stolicy, jak i w okolicy”.