Nie „ratujmy” młodych ptaków, które wypadły z gniazda

Straż Miejska coraz częściej odbiera zgłoszenia o małych ptakach, które wypadły z gniazd. Mieszkańcy starają się je ratować, a okazuje się, że w większości przypadków nie powinni tego robić.

Chodzi o młode ptaki, które dopiero uczą się latać. Mieszkańcom wydaje się, że wypadły z gniazda, tymczasem młode właśnie uczą się życia – pod czujnym okiem rodziców. Zabierając je z miejsca, w którym je znajdujemy – robimy im wielką krzywdę. 

Jak tłumaczą strażnicy, maj i czerwiec to czas, kiedy młode ptaki uczą się latać. Właśnie w tym czasie zgłoszeń dotyczących podlotów, które „wypadły z gniazda” jest najwięcej.

To nieporozumienie. Ptaki w tym czasie uczą się życia, poznają najbliższe otoczenie i zabieranie ich z miejsc, w których się znajdują, przerywa naturalny cykl i często uniemożliwia młodym start w ptasią dorosłość. Wczesne opuszczenie gniazda przez podloty to element szkoły przetrwania. Im szybciej ptaki opuszczą gniazdo, tym mają większe szanse nauczyć się pod okiem rodziców prawidłowego rozpoznawania zagrożeń i właściwego na nie reagowania. Może się wydawać, że podloty są pozostawione same sobie, a jednak to mylne wrażenie. Dlatego nie „porywajmy” młodych ptaków! Zanim wezwiemy Ekopatrol do młodego ptaka albo zanim sami zdecydujemy się, by takiemu maluchowi „pomóc”, zastanówmy się, czy interwencja ludzi rzeczywiście jest konieczna – mówią strażnicy z Ekopatrolu.

Dla wielu osób ta informacja może okazać się zaskakująca, bo nie spodziewają się, że ratując ptaki, tak naprawdę wyrządzają im krzywdę. Kiedy zatem powinniśmy interweniować? Przede wszystkim jeśli widzimy, że ptak ma widoczne obrażenia albo jest w niebezpiecznym miejscu (delikatnie przenieśmy go troszkę dalej) lub jeśli spadło całe gniazdo.
Interwencji dotyczących ptaków jest bardzo dużo. Tylko w tym roku Ekopatrol odnotował już niemal 1,5 tys. zdarzeń.

 

 

Źródło: Straż Miejska