Niech żyje nasza Praga…

Za nami trzynasta edycja Jarmarku Floriańskiego. Przez całą słoneczną niedzielę (6 maja) w wydarzeniu wzięły udział tysiące mieszkańców Pragi Północ i innych dzielnic Warszawy.

Już od rana ulica Floriańska wypełniała się gośćmi jarmarku. Mieszkańców przyciągały kramy i pawilony handlowe. Można było zakupić choćby wyplatane z wikliny kosze, ręcznie robione szczotki z naturalnego włosia, różnego rodzaju zabawki, czy wyroby ceramiczne. Amatorów doznań smakowych przyciągały kramy ze spożywczymi produktami regionalnymi – miody z małych pasiek, sery korycińskie i z Podhala, tradycyjne wędliny z kresów, dania kuchni tatarskiej. Swój punkt informacyjny miał organizator wydarzenia – Urząd Dzielnicy Praga-Północ.

Bogata była część artystyczna imprezy. „Praskie Małmazyje” porywały publikę warszawskimi piosenkami, a biesiadno-patriotyczny utwór „Dopóki na Wawelu…”  przerobiony na „Niech żyje nasza Praga…” śpiewany był wspólnie przez wszystkich zgromadzonych na Floriańskiej. Podobnie zresztą, jak kilka innych praskich pieśni. – Odwiedzają nas tłumy… – zadowolenia nie krył burmistrz dzielnicy Wojciech Zabłocki. Olbrzymią liczbę widzów przyciągnął występ gwiazdy polskiej muzyki rozrywkowej Andrzeja Rosiewicza. Nie było to zaskoczeniem, gdyż na jego przebojach wychowały się co najmniej dwa pokolenia. Widzowie się nie zawiedli, gdyż m.in. mogli w autorskim wykonaniu posłuchać choćby piosenki „Najwięcej witaminy” chwalącej walory polskich dziewcząt, czy motywu z popularnego w ubiegłym wieku serialu „Czterdziestolatek”.

– Udało mi się porozmawiać z panem Rosiewiczem przed występem – mówi „Mieszkańcowi” Katarzyna Kluczyńska. – Stwierdził, że potrzebuje makijażu pół godziny na jedną stronę i pół godziny na drugą. Powiedziałam mu, że nie potrzebuje, bo świetnie wygląda. Obok stała i milczała moja siostra Ania, której włosy w silnym słońcu wydawały się być rude. Pan Rosiewicz uśmiechnął się do mnie i powiedział: „Liczyłem na miłe słowa, a ta druga milczy, bo jest ruda, a ruda jest wredna…”.  Po czym dziewczynom trafił się prawie prywatny koncert. – Pan Andrzej zaśpiewał mi, że blondynki mają dwa serca, brunetki jedno, a rude nie mają żadnego… – śmieje się Ania, siostra Katarzyny.

W pogodny nastrój wprowadził publikę koncert światowych szlagierów, które gościnnie na scenie wykonywała Orkiestra Dęta Akademii Muzycznej w Katowicach.

Także małe dzieci nie nudziły się na Jarmarku Floriańskim. Mogły wyszaleć się na „dmuchańcach”, poznać pracę strażaków, których św. Florian jest patronem, czy skosztować darmowej cukrowej waty.

Tradycyjnie w czasie wydarzenia zostały wręczone „Floriany” – lokalne wyróżnienia za wybitne osiągnięcia na rzecz praskiej społeczności i praskiej kultury. Wyróżnienia te przyznaje dzielnicowy samorząd.

W tym roku burmistrzowie wraz z radnymi wręczyli statuetki „Floriana” Jarosławowi Kaczorowskiemu (warszawskiemu przewodnikowi, popularnemu spacerologowi praskiemu), prawosławnemu arcybiskupowi Sawie (metropolicie warszawskiemu i całej Polski) oraz Zgromadzeniu Sióstr Albertynek (siostry usługują bezdomnym, pomagają ubogim i wykluczonym). Gościem specjalnym tej części wydarzenia był poseł Patryk Jaki.

Poseł odwiedził Jarmark Floriański wspólnie z żoną i synkiem Radkiem. Małemu chłopcu niesamowitą radość sprawiała zabawa w prowadzenie prawdziwego wozu strażackiego. W drugiej części dnia na scenie wystąpili m.in. Czessband i Cała Praga Śpiewa oraz Trupa Teatralna Warszawiaki. Tłumy zabawowo nastawionych widzów przyciągnęła też gwiazda wieczoru – grupa Weekend.

„Mieszkaniec” objął XIII Jarmark Floriański patronatem medialnym.