Oświatowe dylematy

Za trzy i pół miesiąca uczniowie będą świętowali zakończenie roku szkolnego. Po wakacjach znajdą się już w nowej rzeczywistości edukacyjnej. Jesteśmy w przededniu wprowadzenia reformy oświaty.

W kilku warszawskich dzielnicach, na lokalnych podwórkach, sprawdziliśmy jak postępują przygotowania do wprowadzenia reformy. Czy naprawdę jest tak źle, jak na dużej scenie politycznej podnoszą niektórzy, czy tak dobrze, jak zapewniają inni?

W Wawrze obawy i moduły

– Jesteśmy pełni obaw – mówi Beata Scelina, dyrektor ZS nr 120 w Radości, który składa się z podstawówki i gimnazjum. – Od 2012 roku nasza szkoła bardzo się rozrastała. Przybywało oddziałów, a w gimnazjum utworzyliśmy klasy dwujęzyczne. Te bezrejonowe oddziały składają się wyłącznie z uczniów ze świadectwem z czerwonym paskiem. Wygaszanie gimnazjum będzie oznaczało brak oddziałów dwujęzycznych, a to bezpośrednio przełoży się na niższy poziom. Organ prowadzący wyliczył, że ubędzie nam sześć klas, więc pracownicy obawiają się zwolnień. Jestem rozgoryczona reformą.

Podobne moduły, jak te na Targówku, staną niedługo przy szkołach w Wawrze.

Wnętrze modułowego przedszkola na Targówku.

Proponowane zmiany niezbyt przychylnie ocenia radna Joanna Buczyńska, wiceprzewodnicząca wawerskiej komisji oświaty: – To zmiany administracyjne w oświacie, a nie reforma. Reforma by doskonaliła, to co było niedoskonałe, czyli licea i system szkolnictwa zawodowego. Ofiarą zaś staną się dobrze funkcjonujące gimnazja. W dwóch naszych szkołach pozostające klasy siódme prawdopodobnie spowodują trójzmianowość. Władze dzielnicy wyszły naprzeciw problemowi i mamy szybki pomysł, aby nasze dzieci w podstawówce nr 128 i 109 mogły spokojnie się uczyć.

Dla tych szkół Miasto dokupuje moduły, które zostaną dostawione do szkolnych budynków. To szybkie i relatywnie niedrogie rozwiązanie.

– Mamy u siebie trzy takie modułowe przedszkola – mówi Rafał Lasota, rzecznik Targówka. – To rozwiązanie zdaje egzamin. Radna Buczyńska uważa, że w następnych latach sytuacja w wawerskich szkołach powinna ulec poprawie.

Szkoła nr 128 przeznaczona jest do rozbudowy, zaś nagromadzenie dzieci w 109 zostanie rozładowane dzięki budowanej placówce w Nadwiślu. Rozbudowana także powinna zostać szkoła nr 124 na Bartoszyckiej.

Praga-Północ sobie radzi

– Podstawowym problemem, o którym dyskutowaliśmy, była liczba szkół podstawowych, które miałyby funkcjonować – pod koniec lutego relacjonował „Mieszkańcowi” ówczesny vice burmistrz Pragi- Północ Dariusz Kacprzak. – Prawdopodobnie będzie u nas siedem podstawówek. Gimnazjum przy ul. Sierakowskiego przekształca się w podstawówkę, zaś przy Szanajcy ma być włączone do Technikum Geodezyjno- Geologicznego. Mniejszy problem będzie z tymi gimnazjami, które funkcjonują przy zespołach szkół. Oczywiście, trzeba doposażyć podstawówki, stworzyć pracownie, zakupić środki dydaktyczne – mamy na to przeznaczone finanse.

Problemem w tej małej dzielnicy może być to, że nie wszyscy nauczyciele znajdą zatrudnienie w tutejszych placówkach. Tę kwestię należy rozwiązywać nie w systemie dzielnicowym, ale ogólnowarszawskim.

W większych dzielnicach, na przykład na Białołęce, mogą wystąpić braki kadrowe i będzie potrzeba zatrudnienia innych nauczycieli – mówi wiceburmistrz Kacprzak.

Przed władzami Pragi-Północ stoi też inny nietypowy problem do rozwiązania. Jak wiadomo szkoły w pewien sposób konkurują pomiędzy sobą. Zmiany w siatce szkół doprowadziły do konfliktów pomiędzy dyrekcjami kilku szkół.

– Będziemy musieli doprowadzić do załagodzenia takich sytuacji – deklarują północnoprascy samorządowcy.

Śródmieście się przystosowuje

Wiele dzieci z innych dzielnic uczęszcza do szkół śródmiejskich. To specyfika centralnej dzielnicy. Tutaj nadal będzie funkcjonowało 10 samodzielnych podstawówek i trzy przy zespołach.

– Planujemy, aby w Śródmieściu powstały dwie nowe szkoły – wyjaśnia Mateusz Dallali, rzecznik dzielnicy. – Gimnazjum nr 38 przy ul. Świętokrzyskiej przekształci się w liceum ogólnokształcące, a na bazie gimnazjum przy ul. Polnej powstanie Technikum Kinematograficzno-Komputerowe. Sześć pozostałych likwidowanych gimnazjów zostanie włączonych do istniejących liceów ogólnokształcących.

– U nas przygotowania idą bardzo dobrze – zapewnia Dorota Pykiel, dyrektor podstawówki nr 75 przy ul. Niecałej. – Mamy porozumienie z sąsiednim gimnazjum przy Świętokrzyskiej i pozyskamy od nich potrzebnych nauczycieli. A jeśli chodzi o nowe pracownie dla siódmej i ósmej klasy, to mamy je już zamówione. Pracownia muzyczna zostanie zmieniona w fizyczno-chemiczną, a sala przyrodnicza w biologicznoprzyrodniczo- geograficzną.

Dyrektor uważa, że największym plusem tej reformy będzie efekt wychowawczy: – Będziemy mieli dzieci od 6 lat do 15, będziemy lepiej je znali i korzystniej, wspólnie z rodzicami, wpływali na ich wychowanie.

Pytana o zagrożenia mówi, że większych nie widzi: – Liczba uczniów nie ulegnie zmianie, więc i nie bardzo zmieni się liczba potrzebnych nauczycieli. Problem tylko w tym, że będą musieli stanąć w innym miejscu i mówić co innego niż do tej pory. Będą musieli przystosować się do nowych warunków.

Praga-Południe – szansa i krytyka

Na Pradze-Południe, przy ul. Siennickiej 15 aktualnie znajduje się zespół szkół złożony z liceum, technikum i gimnazjum.

– W związku z tym, że mamy w perspektywie uszczuplenie Zespołu o jeden typ placówki – o gimnazjum, a na ten moment mieliśmy ofertę liceum sportowego i technikum obsługi turystycznej, to uznaliśmy, że poszerzymy ofertę o technika logistyki – mówi Barbara Mierzwa, dyrektor ZS nr 12.

Atrakcyjna, przyszkolna baza sportowa (m.in. hala, siłownia, kort tenisowy) będzie wykorzystywana dla sportowego liceum i technikum. Dyrekcja placówki liczy, że rekrutacja się powiedzie, nabór będzie udany, a wówczas nauczyciele nie stracą pracy.

Grochowskie gimnazjum im. Sendlerowej protestuje przeciw likwidacji szkoły.

– Ta reforma jest nieprzygotowana – krytykuje plany Tomasz Kucharski, burmistrz Pragi-Południe. – Jest ustawa, ale nie ma do niej aktów wykonawczych. Zbyt wiele jest niewiadomych. Niezbędnych decyzji nie ma, a my, żeby ze wszystkimi pracami zdążyć na początek roku szkolnego, musimy się bardzo spieszyć. Na pewno będą problemy. W dwóch przypadkach szkoły będą działały w dwóch lokalizacjach, co na pewno utrudni pracę nauczycielom, a dzieciom naukę. Szkoła 312, po przekształceniach, stanie się potężnych molochem – może mieć nawet 1600 uczniów.

Burmistrz podkreśla, że udało się zachować najstarszą szkołę na Pradze-Południe im. Bohaterów Olszynki Grochowskiej przy ul. Afrykańskiej, która z gimnazjum przekształcona zostanie w samodzielną szkołę podstawową.

– Podjęliśmy poważne ryzyko, bo nie wiemy, ile dzieci wybierze tę szkołę i czy będzie ich taka liczba, aby szkoła mogła normalnie funkcjonować – informuje burmistrz. Dodaje też, że dostrzega pozytywny powrót do szkolnictwa zawodowego.

Ze spokojem ocenia stan samorządowych przygotowań Wojciech Starzyński prezes ogólnopolskiej Fundacji Rodzice Szkole: – W większości samorządów spokojnie idzie proces układania sieci szkół. Problemów jest mniej niż podnoszono. Trzeba pamiętać, że reforma oświaty nie dotyczy tylko likwidacji gimnazjów, choć o tym jest najgłośniej, ale choćby szkolnictwa branżowego czy samego kształcenia nauczycieli.

Adam Rosiński