Pamiętajmy o Osieckiej

Minęło dwadzieścia lat od śmierci Agnieszki Osieckiej. „Panna Czaczkes”, jak nazywał ją Marek Hłasko, nadal jednak żyje w sercach i umysłach wielu z nas.

            – Dokładnie tydzień po śmierci Agnieszki Osieckiej skończyłam 18 lat i weszłam w dorosłość, przynajmniej w sensie metrykalnym, bo wiele rzeczy pojmowałam jeszcze jako dziecko. Nie miałam wtedy tej bolesnej świadomości, że czyjeś odejście rzeczywiście oznacza koniec – nie będzie już żadnej nowej piosenki, żadnej nowej książki, żadnego wywiadu, żadnej rozmowy. Kilka tygodni później wspaniała Magda Umer zrobiła najpiękniejszy koncert, jaki kiedykolwiek widziałam, „Zielono mi”. Tak się chciało być na widowni w Opolu, nawet nie śmiałam marzyć o tym, żeby znaleźć się na scenie – wspomina w rozmowie z „Mieszkańcem” interpretatorka piosenek Agnieszki Osieckiej, aktorka Magda Smalara. – Całe moje śpiewające życie zawodowe jest związane z Agnieszką Osiecką i choć nie dane mi było jej poznać osobiście – lubię myśleć, że być może obdarzyłaby mnie swoją uwagą. I że gdzieś w zielonej scenografii koncertu jej przyjaciół i miłośników mam swój własny kącik, niewidoczny dla innych, ale bardzo cenny dla mnie – podkreśla.

            Agnieszka Osiecka była autorką około dwóch tysięcy tekstów piosenek, w tym takich hitów,  jak: „Małgośka”, „Damą być”, „Ballada wagonowa”, „Nie ma jak pompa”, „Niech żyje bal”, „Od nocy do nocy” czy „Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma”. Nie wszyscy jednak wiedzą, że pisała też książki dla dzieci, a jedną z jej pasji było robienie zdjęć.

            „Czym dla mnie jest fotografia? Może czymś takim jak piosenka: pamięcią, którą zna się na pamięć. Notatką. Westchnieniem. Klepsydrą. Bajką. A trochę też – bujdą” –  tak rozpoczęła  ostatnią przygotowaną przez siebie książkę „Na początku był negatyw”.

            Poetka była związana z Saską Kępą. Jest jedną z pierwszych laureatek naszego plebiscytu „Zacny Mieszkaniec”. Jak czytamy na stronie Fundacji Okularnicy, opiekującej się jej spuścizną: „Niewielkie mieszkanie przy ul. Dąbrowieckiej 25 stało się dla Poetki ulubionym miejscem pracy na całe życie. Choć mieszkała okresami we własnym domu w Falenicy, w willi przy ulicy Jakiela na Żoliborzu czy na Manhattanie, to jednak najważniejsze utwory powstawały przy biurku w rodzinnym mieszkaniu”.

            Na Saskiej Kępie można ją „spotkać” również dziś . Na rogu ulic Francuskiej i Obrońców znajduje się bowiem rzeźba poetki (na zdjęciu). W tym miejscu za  jej życia znajdował się sklep, a ją samą można było spotkać w pobliskich kawiarniach – „Sax” przy ul. Francuskiej i „Café Sułtan” (obecnie „Maska”) przy ul. Obrońców.

            Żyła sześćdziesiąt jeden lat, zmarła 7 marca 1997 roku. Kto chce zapalić Poetce światełko pamięci, znajdzie jej grób na Starych Powązkach (kwatera 284b, rząd 2 grób 16).

Anna Krzesińska