Pchnęła nożem konkubenta… O włos od tragedii na Białołęce

Śledczy z Białołęki po niespełna dobie weryfikowania informacji o przestępstwie zatrzymali 48-letnią kobietę podejrzaną o pchnięcie nożem swojego konkubenta. Tym samym nie dali wiary opowieściom pokrzywdzonego o rzekomym napadzie na niego przez nieznanych mężczyzn. Zatrzymana usłyszała już zarzut w tej sprawie. Na wniosek prokuratury, sąd rejonowy zastosował wobec niej środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Teraz grozi jej kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Tydzień temu (26 maja) policjanci z Białołęki interweniowali w jednym z pustostanów na terenie dzielnicy. Tam oczekiwał na nich 44-letni mężczyzna i jego cztery lata starsza konkubina. Z informacji uzyskanych od mężczyzny wynikało, że podczas snu zostali zaatakowani przez dwóch nieznanych mężczyzn, którzy zadali mu nożem cios w brzuch. Ponieważ oboje byli pod silnym działaniem alkoholu (mężczyzna prawie 5 promili, kobieta -2,5 promila) nie byli w stanie podać rysopisów sprawców.

Ranny mężczyzna został przewieziony do szpitala. Kobietę mundurowi doprowadzili do wytrzeźwienia. W miejscu zdarzenia technik kryminalistyki przeprowadził oględziny. O sprawie powiadomiono prokuratora. Następnego dnia śledczy z Białołęki, którzy zdążyli przeanalizować zebrane w tej sprawie dotychczas informacje, podjęli dalsze czynności procesowe z 48-latką. Policjantka szczegółowo rozpytywała kobietę o okoliczności wczorajszego zdarzenia. Ta w końcu przyznała się, że to ona pchnęła nożem swojego konkubenta i przedstawiła faktyczny przebieg zdarzeń. Z jej zeznań wynikało, że ugodziła konkubenta nożem podczas kłótni, do jakiej doszło pomiędzy nimi. 44-latek nie doniósł na nią na Policję, bo chciał ją chronić. Policjanci podjęli decyzję o jej zatrzymaniu.

Gdy śledczy mieli już gotowy materiał dowodowy, doprowadzili 48-latkę do prokuratury. Tam przedstawiono jej zarzut ciężkiego uszkodzenia ciała. Sąd uwzględnił wniosek prokuratora o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego i zastosował wobec kobiety tymczasowy areszt na trzy miesiące. Teraz grozi jej kara do 15 lat pozbawienia wolności.

 

 

Źródło: Komenda Stołeczna Policji