Plon, niesiemy plon…

Baranek z główek czosnku? Narodowe godło z pestek dyni? Iście cesarskie korony skręcone z siana? Nieograniczona jest inwencja twórców wieńców dożynkowych, a efekty ich pracy podziwialiśmy na Święcie Plonów Diecezji Warszawsko-Praskiej.

Diecezjalne dożynki odbyły się w ostatnią niedzielę w Gliniance k. Wiązowny. Wydarzeniu nie zaszkodził nawet padający przez cały dzień deszcz.

– Z jednej strony deszcz nam trochę przeszkadza, ale z drugiej za niego dziękujemy, bo doświadczeni tegoroczną suszą rolnicy bardzo cierpią… – skwitowała aurę radna Mazowsza Jolanta Koczorowska, którą w poprzednich kadencjach Czytelnicy „Mieszkańca” mogli dobrze poznać, gdyż pełniła m.in. funkcję burmistrza Pragi Północ i Wawra.

Dożynki w Gliniance zgromadziły kilka tysięcy mieszkańców z różnych zakątków Diecezji Warszawsko-Praskiej.

– Dożynki to nasza najpiękniejsza narodowa tradycja, bo przypomina, że dzięki ciężkiej pracy rolników codziennie na nasze stoły trafia chleb – mówił Janusz Budny, wójt gminy Wiązowna, i podkreślał, że „żniwa dobiegły już końca, ale trud pracy rolnika nie ogranicza się tylko do żniw, lecz jest trudem całorocznym”.

W liście, który odczytał Dariusz Grajda, przewodniczący rady powiatu otwockiego, za ciężką pracę i umiłowanie ziemi dziękował rolnikom Adam Struzik, marszałek Województwa Mazowieckiego.

Wydarzenie obfitowało w liczne atrakcje. Był m.in. korowód maszyn rolniczych i biesiada ludowa, ale najważniejsze były konkursy na najpiękniejsze wieńce dożynkowe.

W konkursie organizatorów, czyli parafii pw. Świętego Wawrzyńca i Gminnego Ośrodka Kultury w Wiązownie, zwyciężyło rodzinne dzieło z Zalesia stworzone przez Zofię i Dariusza Michta z córkami.

Dożynkowy laur w konkursie księdza biskupa Marka Solarczyka przypadł wieńcowi parafii Latowicz.

Ciekawą tradycją dożynkową jest częstowanie specjalnie na tę okazję wypieczonymi, ozdobnymi bochnami chleba. Jeden z takich bochnów podarowano biskupowi Markowi Solarczykowi, który wcześniej celebrował uroczystą mszę.

Bardzo folkowo i dyskotekowo działo się na scenie imprezy. Występowały tam zarówno wiejskie gospodynie, jak i aktorzy scen muzycznych. Gwiazdą wieczoru był folkowy zespół Redlin.

– Niesamowitym doświadczeniem dla mnie był „ruch sceniczny” śpiewających gospodyń wiejskich i widok tak wielu osób w regionalnych strojach oraz dożynkowe obrzędy. I to tak blisko od stolicy… – komentowała Alicja z Pragi Południe, która na dożynki przyjechała z mężem i córką.

 Dużym zainteresowaniem cieszyły się liczne kramy i stoiska z różnego rodzaju produktami. W jednym z nich można było nabyć tzw. sójki glinieckie. Ten lokalny wypiek, mocno zakorzeniony w tradycji, jest poniekąd połączeniem pieroga i krokieta. Sójka powstaje z ciasta drożdżowego.

 – W środku jest farsz z kiszonej kapusty, grzybów i różnych odmian kaszy, bo każda z gospodyń robi sójkę trochę po swojemu – tłumaczył „Mieszkańcowi” Marek Majek, prezes Stowarzyszenia Miłośników Tradycji i Kultury Ludowej „Wawrzynioki”.

– Bardzo jesteśmy zadowoleni, że wydarzenie się udało mimo niezbyt sprzyjającej pogody – podsumowała Paulina Sokół, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Wiązownie, współorganizatora dożynek.

Patronem medialnym wydarzenia był „Mieszkaniec”.