Reaktywacja legendy

Owiany legendą bazar Różyckiego, opisywany w książkach i filmach, obecnie dość mocno podupadł. Jaki będzie dalszy jego los?

Przypomnijmy. Obecnie 2/3 terenu należy do spadkobierców założyciela bazaru Juliana Różyckiego, a 1/3 do miasta. Kupcy, handlujący na bazarze Różyckiego, mają umowy do końca roku. Co dalej?

Nikt kupców nie wypędza, umowy będą przedłużone na tych samych warunkach. Od 1 stycznia 2018 roku chcemy wprowadzić pewne zmiany, aby uatrakcyjnić nieco to miejsce i przyciągnąć nowych klientów. Na razie nie chcę zdradzać więcej szczegółów – wyjaśnia Marcin Widawski, prapraprawnuk Różyckiego, występujący w imieniu jego spadkobierców.

W tym miesiącu zarządca części miejskiej bazaru będzie podpisywał z kupcami trzyletnie umowy dzierżawy.

Z uwagi na zły stan techniczny sieci elektrycznej i wodnej, zlecone zostało przez zarządcę części miejskiej targowiska, wykonanie projektu przyłącza elektrycznego i wodnego. Pomysł o możliwości przenosin bazaru, na czas remontu, do innej lokalizacji był rozważany na spotkaniu z kupcami 6 listopada 2017 roku. Dałoby to możliwość wykonania przebudowy sieci elektrycznej, wodnej i kanalizacyjnej w optymalnie krótkim czasie. W związku z tym, że kupcy kategorycznie sprzeciwili się tej propozycji, przyjęto, że inwestycja zostanie podzielona na etapy i rozłożona w czasie – tłumaczy Marta Plasota z Wydziału Prasowego stołecznego Ratusza.

Spadkobiercy Różyckiego mają plan i pomysł, jak zagospodarować teren bazaru. Jak podkreśla Marcin Widawski w rozmowie z „Mieszkańcem”, o tym, jaki będzie kształt inwestycji, decyduje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który wskazuje, że na tym terenie musi być zachowana funkcja handlowa, z uwzględnieniem specyfiki miejsca.

Ponadto od strony ul. Ząbkowskiej przewiduje zabudowę mieszkaniową, a od strony Brzeskiej i Targowej – zabudowę śródmiejską, pierzejową (ciąg frontowych elewacji budynków ustawionych w szeregu po jednej stronie ulicy). W tym miejscu trzeba wstawić plomby z umożliwieniem przejścia w parterze – jest tam zapisana funkcja usług i biur.

W tym momencie na bazarze istnieje ponad 600 straganów, w których handluje około stu kupców. W takiej formule bazar po prostu „kona”. Chcemy, poza pozostawieniem targowiska na części terenu, stworzyć podziemny pasaż handlowy z funkcją gastronomiczną i quasi muzealną przybliżającą historię bazaru oraz z handlem, który nie będzie konkurencją dla kupców, ale będzie się uzupełniać z nimi. Uważamy, że najlepszym rozwiązaniem jest zagospodarowanie tego miejsca razem z miastem i jesteśmy otwarci na rozmowy. Wszystko zależy od tego, czy deklarowana przez prezydenta Olszewskiego wszem i wobec gotowość do współpracy przerodzi się w jakieś konkrety. Na razie nie ma żadnych decyzji ani odpowiedzi. Deklarujemy też, że sfinansujemy budowę całości. Jeżeli jednak nie dojdziemy do porozumienia z miastem, będziemy realizować własną koncepcję na naszym terenie – wyjaśnia Marcin Widawski, prapraprawnuk Różyckiego, występujący w imieniu jego spadkobierców.

Na razie ze strony stołecznych władz trudno mówić o jakichkolwiek konkretach.

  – Miasto rozważa realizację zadania publicznego, jakim jest zagospodarowanie bazaru Różyckiego, we współpracy z podmiotem prywatnym. Do postępowania mającego na celu wyłonienie partnera prywatnego będą mogli przystąpić również właściciele odzyskanej przez osoby prywatne części bazaru Różyckiego – stwierdza Marta Plasota.