Śmieci jak bumerang

Pomimo wielu akcji propagujących ekologię i wydawałoby się coraz modniejszego stylu życia EKO, wciąż toniemy w śmieciach. Na terenie miasta jest pełno dzikich wysypisk, na których znaleźć można wszystko: od codziennych resztek po gabaryty budowlane.

Temat dzikich wysypisk wraca jak bumerang. Zrobiło się ciepło, więc podczas spacerów mieszkańcy znajdują coraz więcej „skarbów”, które do tej pory były niewidoczne: w krzakach nad Wisłą, przy leśnych drogach, a nawet na działkach u sąsiadów.

Okazuje się, że podczas zimowych miesięcy wiele zbędnych rzeczy, zamiast na wysypiska, trafiło w różne zakątki miasta. Skala problemu przeraża i nie pomagają ani apele o zachowanie zdrowego rozsądku, bo przecież wyrzucając odpady np. do lasu zaśmiecamy swoje, chociaż wspólne „podwórko” i stwarzamy zagrożenie dla zwierząt, niszczymy przyrodę, ani też wizja wysokich kar, które grożą za takie występki.

W mediach społecznościowych bardzo często pojawiają się zdjęcia dzikich wysypisk. Bezmyślność jest piętnowana przez wszystkich, jednak nic nie przynosi skutku. Co można zrobić, jak już natkniemy się na wyrzucone śmieci? Trzeba zgłosić znalezisko, wtedy odpowiednie służby postarają się wyjaśnić sprawę i ustalić sprawcę, a śmieci zostaną finalnie uprzątnięte.

Najlepiej powiadomić Straż Miejską. Funkcjonariusze wówczas ustalą właściciela/zarządcę działki (jeśli takie ustalenie będzie możliwe, bo nie zawsze jest np. ze względu na współwłasność, toczące się spory o daną działkę, nieuregulowaną sytuację prawną miejsca itp.) i zobligują go do uprzątnięcia śmieci. Jeśli zauważymy składowisko odpadów na działce u sąsiada, a sąsiedzkie prośby o uprzątnięcie terenu nie działają, również możemy poinformować o tym fakcie Straż Miejską.

Strażnicy (mający pisemne upoważnienie wydane przez Prezydenta m.st. Warszawy do wejścia na teren posesji prywatnej) wykonają kontrolę takiej posesji pod kątem składowania na niej odpadów. Sprawdzą, czy właściciel działki ma złożoną deklarację na wywóz odpadów stałych i płynnych, czy pozbywa się ich zgodnie ze złożoną deklaracją, czy nie składuje odpadów niebezpiecznych i czy nie przekształca ich termicznie, co jest zabronione. W zależności od tego, co wykaże kontrola, strażnicy podejmą odpowiednie dalsze kroki, z nałożeniem surowych grzywien w drodze mandatu karnego lub skierowaniem sprawy do sądu – wyjaśnia Referat Prasowy Straży Miejskiej. 

Składowanie śmieci, nawet na własnej działce, może być kosztowne, co warto podkreślić, bo za takie wykroczenie grozi grzywna do 500 zł, ale sąd może zasądzić większą karę. Od 1 stycznia 2020 r. do 11 maja 2021 r. do Straży Miejskiej wpłynęło 545 zgłoszeń dotyczących nielegalnych wysypisk odpadów (w tamtym roku 376). Najwięcej przypadków jest na Białołęce.