Smuteczki
– Jak tam po święcie, panie Eustachy?
– Mówimy o Święcie Zmarłych?
Panowie Eustachy Mordziak, kupiec prowadzący stragan z bielizną damską – na co dzień i „od wyjścia” – oraz pan Kazimierz Główka, emeryt będący od lat stałym klientem bazaru na pl. Szembeka gawędzili sobie jak zwykle na tle różnych damskich fintifluszków.
– Wie pan, panie Kaziu, Święto Zmarłych to dla ludzi interesu czas ciężkiej pracy. Powiem panu, że wtedy mało kto zastanawia się nad przemijaniem. Człowiek myśli tylko o tym, żeby mu towaru nie zabrakło albo przeciwnie – że mu nie ubywa, tak jak sobie wyobrażał.
– No tak, jak zwykle wszystko zależy od punktu widzenia. Ale generalnie, powiem panu… smuteczek.
– Ani większy, ani mniejszy niż co roku.
– Pozwolę sobie nie zgodzić się z panem. Jednak to był rok wyjątkowo paskudny. COVID zrobił swoje.
– Fakt, pandemia była.
– Ona jeszcze jest!
– Ale ludzie jakoś w nią nie wierzą.
– Zaczynają wierzyć, jak już leżą z rurą w gardle i z jedną nogą na tamtym świecie. Wtedy mówią do kamery: szczepcie się!…
– Na ludzką naturę nic pan nie poradzi, panie Kaziu. Żal tylko, że my tak wolno uczymy się nawet tego co oczywiste.
– Żal, to chyba za słabe słowo. W końcu w ciągu roku zmarło na COVID prawie 80 tys. ludzi. A jak pan doda tych wszystkich z innymi chorobami, których nie leczono, bo z powodu COVID-u przekładano operacje, badania, zabiegi, to będzie grubo więcej.
– Mnie to powiem panu, panie Kaziu, zawsze najbardziej żal, jak jakiś aktor odchodzi. Takiego Wiesława Gołasa znałem od dziecka. W ilu filmach ja go widziałem! W kabaretach występował. O, słynny czeladnik u hydraulika, ten co to miał złote myśli mistrza podkreślać wężykiem. Albo jak śpiewał: „W Polskę idziemy”.
– A Tomuś w „Czterech pancernych”?
– O, to, to…
– Mnie zaś panie Eustachy serce się ściska z powodu Bronka Cieślaka. Porucznika Borewicza znaczy.
– „07 zgłoś się”?…
– Tak się złożyło, że znaliśmy się osobiście, lubiliśmy się.
– No, nie ma co, panie Kaziu, bo zasmucimy się na amen. Życie płynie dalej tylko dekoracje się zmieniają. Bo życie jest poniekąd jak handel – sezonowe dosyć.
– Co racja to racja. Będę już leciał, panie Eustachy. Powodzenia i do następnego razu, bo mam nadzieję, że jeszcze jakiś następny raz będzie…
Szaser