Staroświeckie kanapki. Wracamy do starych, dobrych pomysłów!

kanapkiKlasyczne kanapki to chleb lub plaster bułki, masło, wędlina, pomidorek. Dobrze, gdy między masłem a wędliną czy żółtym serem zamieszka sałata – liść masłowej, garstka rukoli czy roszponki. Zielenina podtrzymuje świeżość! Pamiętamy, by nie łączyć na kanapkach surowych pomidorów i surowych ogórków oraz, że nasz organizm nie lubi trawić jednocześnie białego sera i pomidorów.

Zapiekane kanapki to był domowy hit lat 70/80 XX wieku. Chleb (biały lub razowy), ewentualnie kromki bułki paryskiej, niezbyt cienkie, smarowało się grubo tartymi pieczarkami uduszonymi z cebulą na maśle (koniecznie dużo pieprzu), posypywało tartym serem, a na stole czekał keczup i majonez, do smaku. Inny rodzaj – na kromkę cieniutko masło, plaster domowego pasztetu, pasek keczupu, kilka plasterków korniszona, na to plaster żółtego sera. Zapiekać do rozpuszczenia sera, ale trzeba uważać, by nie przypalić spodu.

Wytworne kanapki, zwane tartinkami, są świetne na pumperniklu. Można pokroić go w kostkę 3×3 cm albo wykrawać kieliszkiem okrągłe kanapeczki. Można też użyć do wykrawania małych foremek, takich do ciasteczek. Przed wycinaniem smarujemy cienko masłem, na wierzchu wyciskamy z tuby pasty – jajeczną, tuńczykową, z serka homo i wędzonej ryby, z łososia i serka, z topionego serka z żółtkiem surowym i odrobiną maggi. Ozdabiamy siekanym szczypiorkiem, kaparami, oliwkami bez pestek, marynowanymi ziarnami zielonego pieprzu, korniszonami lub połówkami (w poprzek) pomidorków koktajlowych czy ugotowanych na twardo przepiórczych jajeczek. Jeśli na kanapeczce ma być plasterek doskonałej kiełbaski, spód zamiast masła można posmarować koncentratem pomidorowym, który świetnie „podkręci” smak, podobnie, jak smarowanie wyrazistą musztardą pod żółty ser.

Sandwicze to też kanapki, wymyślone przez lorda Sandwicha dla karciarzy, by jedząc nie brudzili sobie palców, a zatem nie brudzili kart. Pomysł polega na tym, by dodatki umieścić między dwiema warstwami chleba. Dodatki – do wyboru. Uważajmy tylko, by sosy i majonezy nie kapały na ubranie, lepiej używać ich oszczędnie…

Pyszna Józia