Sumo na „Szembeku”

Do niedawna Uczniowski Klub Sportowy „Niedźwiadek” mieścił się przy ulicy Kobielskiej, w budynku administrowanym przez Straż Miejską. Ale już go tam nie znajdziecie. Strażnicy miejscy wymówili dzieciom lokum pod pretekstem, że będą organizować kursy samoobrony dla dorosłych. Domagały się tego podobno panie z coraz liczniejszych w okolicy nowych bloków. Owszem – sprowadziły się na Grochów, owszem może nawet będą mogły tu mieszkać, pod warunkiem wszak, że Straż Miejska pokaże im, jak mają się bronić w razie agresji, co w naszej „ponurej” dzielnicy jest podobno normą. Przesadzam oczywiście, ale właśnie koniecznością zorganizowania kursów samoobrony Straż Miejska tłumaczyła przejęcie sali gimnastycznej od „Niedźwiadka” i eksmisję dzieci.

Przyszłość rysowała się zaiste ponuro, choć cele klubu uczniowskiego są pod każdym względem pożyteczne. Klub powstał w maju 2011 roku i przy wsparciu m.st. Warszawy prowadził zajęcia ruchowo-sportowe z dziećmi już od trzeciego roku życia. Starsze dzieci, których rodzice się na to zgodzili, rywalizują już wedle zasad sportowych. Dyscypliny, w których specjalizuje się „Niedźwiadek”, to sumo, zapasy i koluchstyl, czyli też zapasy, tylko na kolanach… No, przynamniej na jednym, bo przynamniej jedno musi być oparte o matę.

Przyznać trzeba, że sumo nie jest w Polsce sportem przesadnie popularnym, tym większe zaskoczenie, że nasz grochowski „Niedźwiadek” został w roku 2015 uznany za najlepszy Klub Świata z dorobkiem 20 medali z Mistrzostw Europy we wszystkich grupach wiekowych oraz trzech medali indywidualnych zdobytych na Mistrzostwach Świata Seniorów. W 2016 roku drużynowa reprezentacja Polski w sumo składająca się wyłącznie z zawodników „Niedźwiadka” na rozgrywanych w Krotoszynie Mistrzostwach Europy uległa tylko reprezentacji Rosji i zdobyła srebrny medal…

No i dzięki decyzji Straży Miejskiej trzeba było kupić kartony, żeby te wszystkie trofea jakoś spakować i wynieść. Tyle, że nie wiadomo dokąd? Na dodatek – bo jak się wali, to się wali – miasto, co prawda nie wycofało się całkiem z dotacji, ale znacznie ją okroiło. Trudno nam to zrozumieć, tym bardziej, że wychowawcy i trenerzy z „Niedźwiadka” spontanicznie zajmowali się także tzw. młodzieżą trudną, słusznie wychodząc z założenia, że lepiej niżby się ona wyżywała na macie pod okiem trenera, niż w bramach i w mrocznych zaułkach. No, ale z dnia na dzień „Niedźwiadek” stał się bezdomny.

I wiecie, kto mu pomógł? Prezes Centrum Handlowego Szembeka, Mirosław Sztyber. Kapitalista ze społecznikowskim zacięciem? Okazuje się, że to się zdarza. Klub urządził się więc w pomieszczeniach po dawnym fitnessie, mieszczącym się w starszej części Centrum Handlowego, od strony ulicy Komorskiej. Kapitalista jest dobrotliwy, ale nie do tego stopnia, żeby w ogóle było „za darmochę”. Wynajął więc młodym sportowcom salę „po kosztach”. Nie zarabia, ale i dokładać nie musi. To i tak wielka pomoc.

Jeśli więc ktoś z państwa, przechodząc tamtędy, usłyszy głębokie stękania, wojownicze okrzyki, albo jakieś inne dźwięki wydawane przez ludzi o napiętych mięśniach, niech się niczego nie obawia i niczego sobie nie wyobraża. To tylko młodzi adepci sumo ćwiczą sztukę przestawiania przeciwnika poza matę.

Marwit