Maseczki i przyłbice

– Witam, panie Kazimierzu… – Eustachy Mordziak, kupiec bazarowy z pl. Szembeka, jak zwykle na widok kolegi, Kazimierza Główki, uśmiechnął się od ucha do ucha. Choć właściwiej byłoby powiedzieć od krawędzi do krawędzi. Twarz miał bowiem skrytą za przyłbicą z pleksi.

Pan Kazimierz odwzajemnił uśmiech, czego niestety pan Eustachy i tak zobaczyć nie mógł, gdyż pan Kazimierz preferuje maseczkę nie przyłbicę, więc trzy-czwarte twarzy miał zasłonięte.

– Witam w czasach zarazy!

– Fakt! Na okrągło o tym trąbią. Więcej niż u nas jest chyba tylko w Rosji albo na Białorusi…

– Ale na bazarze nie spotkałem jeszcze nikogo…

– I to pana martwi?

– Martwić nie martwi, ale nieufność sieje w stosunku do rządowych komunikatów. Jak człowiek osobiście czegoś nie dotknie…

– Ja panu szczerze radzę, żeby pan nie dotykał. W żadnym razie! To okropna choroba jest.

– Powiem panu, już nie wiadomo, co gorsze. Niech pan spróbuje nie mieć COVIDA, a mieć co innego. Na przykład czyrak niech panu gdzieś wyskoczy i niech pan spróbuje się dostać do chirurga. Kuzynka Krysi, taką przygodę w tych dniach przeżyła. Na Grenadierów spuścili ją po brzytwie, a na Szaserów, to chyba już cała Warszawa wie, że czeka się na SORze od siedmiu do siedemnastu godzin.

– Niemożliwe… Ludzie to naprawdę niestworzone rzeczy wygadują…

– Nie życzę panu, panie Kaziu, żeby pan musiał się samemu przekonać. Zwłaszcza, że pan po 70-tce jest. Wtedy, to dopiero jest bal! Nikt się dotknąć nie chce, bo taki człowiek jest wyłącznie zbiorem „chorób towarzyszących”. Nawet prosty czyrak może wymagać znieczulenia, a kto doktorowi zagwarantuje, że mu pacjent nie kipnie pod nożem? Na serce na przykład? W tym wieku wszystko może się zdarzyć. To, co doktor głupi jest, żeby w papierach sobie narobić?

– Jak pan widzi cierpię, ale w maseczce chodzę. Ale już inni niekoniecznie. Niektórzy noszą, owszem, ale większość tylko usta zasłania, a trzeba nos też. Są i tacy, co maseczkę na szyi noszą.

– I kiedy to się skończy, panie Kaziu?

– O to samo zapytali niejakiego Arona Abramowicza:

– Panie Abramowicz, pan wiesz, kiedy z tymi maseczkami będzie koniec?

– Szanowny panie Blum. Poważni ludzie zaangażowali w te maseczki poważne pieniądze. Jak ciut zarobią, to wtedy je wycofają.

– Tylko niestety, temu koronawirusowi cholernikowi, nikt jeszcze o tym nie powiedział.

Szaser