Inteligencja bezobjawowa

Pan Kazimierz Główka wyłonił się dostojnie spoza rozsuwanych drzwi bazarowej galerii niczym jakaś Penelopa Cruz. Eustachy Mordziak – kupiec tutejszy bieliźniany – od razu pokiwał w jego stronę, zapraszając na ulubiony taborecik.

– Z daleka widać, panie Eustachy, że pan promienieje. To może pan jest tym „mieszkańcem z okolic Warszawy”, który wygrał prawie 100 milionów?

– Nie wygrałem, ale nie przeczę – spodziewam się, że troszkę nam się z Krysią poprawi.

– A to z jakiej okazji, że pozwolę sobie zapytać?

– Wyobraź pan sobie, panie Kaziu, że nasza rada…

– Jaka rada?

– Tutejsza. Południowo-praska rada bazarów grochowskich, wawerskich i falenickich uchwaliła…

– To jest taka? Pierwsze słyszę…

– U nas teraz wszystko jest, panie Kaziu. A jak nie ma, to chwilowo, bo w każdej chwili być może…

– No i co ta rada?

– Postanowiła, wystaw pan sobie, że jak ktoś w okolicznościach wyższej konieczności dajmy na to sprzedał klientowi kilogram jabłek za sto złotych, to nie tylko kary żadnej nie ponosi, ale i zwracać pieniędzy nie musi.

– Eeee. Ja myślałem, że to coś poważnego. To w całym państwie tak miało być, ale władza sama doszła do wniosku, że to głupie było, ludzi tylko wnerwi i dali spokój. Na razie przynajmniej.

– Państwo państwem, a „między Odrą, Bugiem i Nysą, najważniejsze my som” – nie słyszał pan? Naszej społeczności tutejszej ten przepis się spodobał bardzo, a rada nie od tego jest nasza, żeby nam robić wbrew.

– Ale to oszustwo byłoby, albo nawet kant ordynarny!

– Otóż być może, ale niekoniecznie. Sprzedawca mógł bowiem działać w warunkach wyższej konieczności.

– Że jak?

– COVID mamy? Kupujący był bez maski. Cofnięcie go celem oddania nadpłaty groziłoby wzmożeniem zagrożenia zarażeniem? Tak czy nie?!

– A gdzie tu wyższa konieczność?

– Żeby on jak najszybciej z tymi jabłkami się oddalił i ludzi nie zarażał ewentualnie.

– Znaczy w trosce o ludzi „przepłaci” 95 zł na kilogramie jabłek i kupcowi jeszcze za to medal mogą dać?…

– Czy to nie piękna sprawa? Teraz to ja będę z Krysią jak ten Twardowski: – Jedzą, piją, lulki palą. Tańce, hulanka, swawola!…

– To powiem panu, panie Eustachy, że świat jeszcze czegoś takiego nie widział. Ale przeczuwał. Na przykład taki dajmy na to Mark Twain jakby pana przed oczami miał, gdy wypowiedział swoje słynne słowa: „Polityków i pieluchy należy wymieniać jak najczęściej z tego samego powodu”.

– O, pardon, że się tak wyrażę. Od polityki ja jestem jak najdalej. Co prawda mówią o mnie, że jestem niby inteligentny ponad miarę, ale nawet jeśli, to przechodzę to bezobjawowo.

Szaser