COVID story

– Nie tylko usta zasłaniamy, panie Eustachy! Nos także…

– Wiem, panie Kaziu, wiem, tak tylko zsunęła mi się. Eustachy Mordziak od razu poprawił maseczkę, naciągając ją prawidłowo na twarz. Zresztą wszyscy kupcy na bazarze na pl. Szembeka też się pod tym względem pilnowali, no chyba że młodziaki. Ci to zawsze chojraki.

– A mnie, powiem panu, z tą maską ciężko się oddycha. Męczę się.

– Ale nie ma wyjścia, panie Kaziu, nie ma wyjścia. Popatrz pan, co się dzieje! Miejsc nie ma w szpitalach, a chorych przybywa.

– Słyszałeś pan – jeden filut powiedział, że to nic strasznego ten cały COVID. „Jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora”, tak powiedział. Że niby nie panikujcie ludzie, zdrowo się odżywiajcie, jedzcie dużo warzyw i owoców, a żaden COVID wam nie podskoczy…

– No, to muszę naszej Aldonie powiedzieć, żeby parę ciężarówek jabłek tu zwiozła, bo jak ludzie to usłyszeli!…

– Żeby jej nie zabrakło?

– A swoją drogą, powiedz pan, co mu do łba strzeliło?

– Panie! To były marszałek Senatu. Doktor, zresztą…

– To tym bardziej… Każdy boi się o siebie, o swoich bliskich, a ten jabłka każe jeść?!… Chociaż, jak tak pomyśleć, to w sumie takie głupie nie jest, żeby się zdrowo prowadzić.

– Generalnie nie, ale liczą się okoliczności i kontekst, że się tak wyrażę. Jak się ktoś topi, to nie robisz mu pan wykładów, że powinien w szkole chodzić na basen…

– No, ale jabłka zdrowe są, mimo wszystko, więc może nawet jak ktoś złapie tego wirusa, to bezobjawowo go pokona?

– Jak żona kocha męża bezobjawowo, to się pojawiają kobiety współistniejące…

– A może on chciał się tylko publisi przypodobać? Ten senator. Czyli nam? Politycy różne pomysły na popularność mają. Tańczą na przykład, choć nie potrafią.

– Albo gotują. Kucharzy to chyba najwięcej jest. Nie wiem, czy pan zauważył, że taka prawidłowość jest – im w życiu ludziom ciężej, tym w telewizji więcej programów o gotowaniu. Żeby się ludzie chociaż oczami najedli, czy jak?

– A tego małego pan widział? Tego, co to po całym świecie jeździ, że niby dania regionalne nam przybliża.

– Niezły pomysł, powiem panu. Za friko świat zwiedzać. Zupę ugotuje na wyspach greckich, kotleta w Teksasie usmaży, a deser przyrządzi w Wenecji…

– Każdy by tak chciał…

– Choć z drugiej strony, powiem panu, że na naszym bazarze kupisz pan wszystko, z całego świata. Po co to się włóczyć nie wiadomo gdzie, te kuchenki na plaży ustawiać, te gary, jak można normalnie przywieźć wszystko do domu i upichcić, co się chce.

– A bo tym celebrytom całym to się wydaje, że jak tak powydziwiają, pochachmęcą, to będą fajniejsi…

– Panie Kaziu, kobity też myślą, że facetom podobają się tylko duże piersi. A taka wódka, na ten przykład, w ogóle nie ma piersi…

 

Szaser