To, co najważniejsze

Co jest w życiu bardzo ważne? Zdrowie, rodzina, pieniądze, zadowolenie z pracy, szczęście osobiste, sukces… Wymieniać można naprawdę długo, bo każdy z nas ma inne priorytety.

Jednak każda z najważniejszych rzeczy zyskuje wielokrotnie na wartości, jeśli towarzyszy jej poczucie bezpieczeństwa. Gdy nie boimy się o dom, o rodzinę i najbliższych, o stabilizację, o oszczędności. O spokojne jutro.

Czy w Polsce żyje się bezpiecznie? CBOS badał i ten parametr dobrego życia. Co mówią statystyki?

Parafrazując znane porzekadło można rzec, że „bezpiecznie to już było” – w roku 1987 aż 74% ankietowanych uważało, że żyje w bezpiecznym kraju, a 20% – że nie! Polska gwałtownie się zmieniała, rosło poczucie zagrożenia. Bandytyzm, afery, mafia, niepokojące wydarzenia na świecie z czasem sprawiały, że zaczęliśmy się naprawdę bać.

U progu XXI wieku wyjątkowo nisko ocenialiśmy poziom bezpieczeństwa w naszym kraju. Tylko jeden procent ankietowanych nie miał zdania w tej kwestii; ledwie 18% czuło się w Polsce bezpiecznie, ale aż 81% – nie!

2001 to rok, w którym 11 września runęły wieże World Trade Center, a my uświadomiliśmy sobie, jak niebezpieczny i nieobliczalny może być terroryzm. Gazety w kraju donosiły, jak daleko sięgają macki m.in. mafii oraz że zarabiają one ciężkie miliony dolarów na przemycie i produkcji narkotyków. „Super Express” dowodził, że likwidacja mafii pruszkowskiej wpłynęła na upadek nurtu muzyki disco polo, m.in. w związku z aresztowaniami wśród filarów tego nurtu fonografii. Oj, działo się!

Od roku 2001, w którym wyniki ankiet były najgorsze, wręcz zatrważające, obserwujemy wzrost poczucia bezpieczeństwa. W roku 2006 tendencje na „tak” i na „nie” w zasadzie wyrównały się, a potem powoli i z pewnymi wahaniami wytrwale wskazywały na poprawę. Dziś przekonanie, że żyjemy w bezpiecznym kraju, jest niemal powszechne.

W roku 2017 aż 89% spośród nas czuje się bezpiecznie, zaś ledwie 9% ma poczucie zagrożenia. Skąd wzięła się tak radykalna zmiana postrzegania bezpieczeństwa publicznego w Polsce? To proste. Władze, które kiedyś pozwoliły bandytom na bezkarność, nieudolnie „walcząc” z mafią i korupcją, a także ze zwykłym chuligaństwem, kradzieżami samochodów, rozbojami itp., wzięły się do roboty. Skutecznie, jak widać.

Czy na przełomie wieku możliwe byłoby wdrożenie np. systemu Veturillo? Nie sądzę. Zmienił się świat dookoła nas, ale też my sami. Jest więcej uśmiechu, uprzejmości zaufania. Więcej normalności i dobroci.

Oby tak dalej.

żu