Tramwaj na Gocław

Tydzień temu ukazał się raport z konsultacji społecznych dotyczących przebiegu torowiska tramwajowego wzdłuż Kanału Wystawowego na Saskiej Kępie. Ten odcinek ma być częścią trasy tzw. tramwaju na Gocław.

Plany budowy trakcji tramwajowej, która będzie biegła torem ul. Międzynarodowej (od al. Waszyngtona) przez Rodzinne Ogrody Działkowe, nad Trasą Łazienkowską i dalej torem ul. Bora-Komorowskiego aż do pętli przy Trasie Siekierkowskiej na Gocławiu od zawsze budziły emocje i kontrowersje. „Tramwaj na Gocław” ma swoich wielkich zwolenników, jak i gorących przeciwników.

Wydaje się jednak, że inwestycja zmierza ku realizacji. Na początku lipca Komisja Europejska potwierdziła, że Unia Europejska finansowo wesprze ten projekt.

– To pomoże w rozwoju Gocławia – zaznaczała Corina Cretu, unijna komisarz ds. polityki regionalnej.

Tydzień temu został opublikowany raport z konsultacji społecznych, które dotyczyły najbardziej kontrowersyjnego odcinka planowanej trasy tramwajowej – od al. Waszyngtona do al. Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, że chodzi o teren Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Zainteresowanym mieszkańcom przedstawiono trzy warianty, które różniły się m.in. szerokością pasa ziemi zajętego przez infrastrukturę związaną z budową trakcji tramwajowej.

 – Od maja 2016 roku zorganizowaliśmy 25 spotkań z mieszkańcami – poinformował nas Maciej Dutkiewicz, rzecznik prasowy spółki Tramwaje Warszawskie. – Wybór realizowanego wariantu przebiegu trasy tramwaju na Gocław, na odcinku między aleją Waszyngtona a aleją Stanów Zjednoczonych, został podjęty na podstawie kilkunastomiesięcznych konsultacji społecznych. Po przeanalizowaniu wszelkich uwag wybrano wariant nr 2, który jest kompromisem pomiędzy wariantem najszerszym i najwęższym.

Jak wiadomo „kompromis”, to takie rozwiązanie, które nikogo nie zadawala do końca.

– Popieramy budowę tramwaju na Gocław, ale jednocześnie chcielibyśmy, aby miała ona jak najmniejszy wpływ na okolicę. W tym, aby pas zlikwidowanych działek był jak najwęższy – podkreśla południowopraski aktywista Jan Baran ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Łukasz Lanc, dzielnicowy radny PO i mieszkaniec Gocławia uważa, że dzięki uwzględnieniu uwag z konsultacji społecznych „będzie możliwe zmniejszenie ingerencji w teren Rodzinnych Ogrodów Działkowych, przejścia przez tory zostaną wyposażone w sygnalizację świetlną i zwiększona będzie przestrzeń zieleni pomiędzy torowiskiem a ROD”.

– To społecznie potrzebna i oczekiwana inwestycja, która poprawi codzienne życie mieszkańców Gocławia i zdecydowanie polepszy układ komunikacyjny Pragi Południe – dodaje radny Lanc.

Zdecydowaną przeciwniczką poprowadzenia tramwaju projektowanym torem jest Mirosława Terlecka, radna PiS z Saskiej Kępy.

– Obawiam się, że linia tramwajowa przez działki może w konsekwencji spowodować ich zabudowanie. I to w takim stopniu, jak możemy obserwować przy Jeziorku Gocławskim. Przecież tam też były działki. I te zielone tereny stanowiły klin napowietrzający właśnie Gocław. Byłabym „za” tramwajem, gdyby poprowadzono go Wałem Miedzeszyńskim.

Radna Terlecka podkreśla, że tylko część mieszkańców Gocławia chce tramwaju, a i tak większość z nich potrzebuje jedynie dostać się w okolicę Trasy Łazienkowskiej i nie ma potrzeby ciągnięcia torowiska do al. Waszyngtona. Obawia się też, że budowa linii tramwajowej zniweczy plany budowy metra na Gocław.

Przeciwnicy planowanego połączenia tramwajowego zapowiadają, że nie składają broni. „Analizujemy ten „dokument”, bo już na pierwszy rzut oka widać mnóstwo błędów…” – piszą o pokonsultacyjnym raporcie na facebookowym profilu „Zatrzymajmy ten tramwaj”. Zaś na profilu zwolenników („Tramwaj na Gocław”) panuje umiarkowane zadowolenie. Zwolennicy oczekują, że budowa tego połączenia rozpocznie się w 2020 roku.


Wizualizacja przebiegu tramwaju na Gocław oraz pełen raport z konsultacji społecznych:

http://www.tramwajnagoclaw.pl/