Troje na ławeczce

wrzesien-2008

Wrzesień 2008.

Ponad osiem lat temu pisaliśmy o fatalnym stanie ławeczki (i wiaty) na jednym z wawerskich przystanków. Od tamtego czasu dzielnicą rządziło troje burmistrzów. Włodarze się zmieniali, a ławeczka nie…

W lipcu 2008 r. opublikowaliśmy sygnał Czytelniczki, osiemdziesięcioletniej inżynier Anny Gasik, w sprawie fatalnego stanu ławki na przystanku autobusowym przy Wale Miedzeszyńskim. Chodziło o przystanek Strzygłowska 02: „…od kilku miesięcy ławeczka na przystanku jest zdewastowana i połamana. Właściwie została z niej jedna wąska deseczka…”.

Z listu wynikało, że były już interwencje w tej sprawie, ale bezskuteczne. Staraliśmy się zainteresować siedzącego wówczas na całkiem przyzwoitym „stołku” burmistrza Jacka Duchnowskiego. Zmobilizować włodarza, aby ruszył zza biurka to, czego nie można posadzić na opisywanej „ławeczce” i wylobbował u odpowiednich służb jej naprawę. Dla dobra swoich mieszkańców. „Swoich” trzeba wziąć w cudzysłów, gdyż burmistrz Duchnowski, był mieszkańcem innej dzielnicy, a w Wawrze pojawiał się dość rzadko…

Dwa i pół roku później kolejny raz pisaliśmy o tej ławeczce. Na fotelu burmistrza Duchnowskiego zastąpiła Jolanta Koczorowska. Skądinąd bardzo sympatyczna kobieta, ale nie tylko, że z innej dzielnicy, to jeszcze z innej miejscowości. Do Ratusza nie dojeżdżała Wałem Miedzeszyńskim, więc fatalny stan ławeczki także nie doczekał się poprawy.

Ale gwoli rzetelności dziennikarskiej, przy przystanku postawiono nową ławeczkę (o czym nadmienialiśmy). Trochę to wyglądało, jak w powiedzeniu „na złość mamie odmrożę sobie uszy” – „Mieszkaniec” drąży temat ławeczki, to postawmy inną, żeby było, że wsłuchujemy się w opinie, ale nie róbmy dokładnie tego, czego oni chcą. Tylko, że „oni” w tym przypadku, to nie tylko media, ale także mieszkańcy, którzy korzystają ze stołecznej komunikacji miejskiej. A że ta „inna” ławeczka stoi już nie pod wiatą, ale pod gołym niebem, to co komu przeszkadza…

Nadeszła kadencja kolejnego burmistrza, Łukasza Jeziorskiego. Liczyliśmy, że jako nie „spadochroniarz”, ale autochton, będzie miał więcej empatii, zrozumienia i energii do tego, aby choć troszkę poprawić mieszkańcom warunki oczekiwania na tym przystanku na autobus.

str-9-wrzesien-2016-do-podmiany

Wrzesień 2016.

– Ta ławeczka jest popsuta od wielu lat – we wrześniu mówiła naszemu reporterowi Grażyna Owczarzak, która mieszka przy Wale Miedzeszyńskim. – To duży problem, bo jak pada deszcz albo wieje wiatr, to nie ma na czym usiąść, jak się czeka na autobus.

Prawdą jest, że naprawa takiej zwykłej ławeczki leży poza kompetencjami burmistrza, ale z drugiej strony, to w obowiązku włodarza leży dbanie o swoich mieszkańców.

I oto, ku zaskoczeniu mieszkańców i pasażerów, w miniony wtorek, rano, na przystanku pojawił się sam burmistrz Łukasz Jeziorski. Wziął, dosłownie, sprawy w swoje ręce i uzupełnił brakujące deski siedziska. Pasażerowie nie kryli zdziwienia, ale i zadowolenia.

pazdziernik-2016

Październik 2016.

– Bardzo dobrze, że pan to naprawił – usłyszał włodarz Wawra od pani Iwony, która z tego przystanku odwoziła do szkoły synka, Krystiana. – Jeszcze trzeba wyremontować wiatę w Zerzniu… Burmistrz obiecał, że Dzielnica będzie naciskać na ZTM, aby także ta sprawa została załatwiona.

– Wiata przystankowa przy Strzygłowskiej została wybudowana przez lokalny samorząd – wyjaśnia nam burmistrz Łukasz Jeziorski. – Przeglądałem prośby o interwencję od mieszkańców oraz sygnały w mediach, w „Mieszkańcu”. I postanowiłem rozwiązać problem ławeczki. Można powiedzieć, że burmistrz załatwił sprawę po gospodarsku – prostym i tanim sposobem. A jego poprzednikom nie starczało na to kadencji…

Adam Rosiński