Urodzony 1 kwietnia

 

2 kwietnia 1991 roku zespół redakcyjny zgromadził się w wynajętym pokoju, aby obejrzeć pierwszy numer „Mieszkańca”. Z tyłu za redaktorem naczelnym stoi maszyna do pisania, bo wtedy jeszcze nie używaliśmy komputerów. Koło nadredaktora siedzi pan, który wpisywał teksty i je u siebie w domu składał. Na drugim fotelu dobry duszek redakcji – grafik i malarka Wiktoria. To jej rysunek jest na pierwszej stronie gazety. Przed nią Krzysio, autor większości artykułów, ja – jak zwykle obok ciastek. Na tę okazję kupiłam babeczki serowe i makowe. Za mną Robert, człowiek, który współpracuje z nami od początku, na którym zawsze możemy polegać. Zdjęcie robiła Madzia. To z nią zaraz pojadę rozwozić gazety po sklepach.

1 kwietnia 1991 roku wypadał w poniedziałek. W lany poniedziałek – muszę dodać. Tego dnia zrozumiałam, że moje życie diametralnie się zmieniło. Dowodem tej zmiany było to, że siedziałam w wynajętym na siedzibę redakcji pokoju i czekałam na przywiezienie pierwszego numeru „Mieszkańca”, zamiast świętować. Kiedy jednak przyjechały paczki ze świeżo wydrukowaną gazetą, kiedy poczułam zapach farby drukarskiej zrozumiałam, że właśnie zaczyna się przygoda mojego życia.

Przy mnie był mężczyzna, który właśnie zrealizował marzenie swojego życia o wydawaniu praskiej gazety, za mną – rejestracja wydawnictwa, nerwowe kolegia redakcyjne, gdzie wykłócaliśmy się o nazwę gazety, przepisywanie testów na klekoczącej maszynie, skład u pana Krzysia, druk u pana Henia i telefon, że transport z gazetą przyjedzie w drugi dzień świąt…

Przede mną – księgowość, podatki, ZUS-y, tworzenie punktów kolportażowych i ból głowy, skąd na to wszystko wziąć pieniądze. Jedynym człowiekiem, który nie widział żadnych problemów tylko cel, jakim jest wydawanie niezależnej gazety lokalnej, był redaktor naczelny „Mieszkańca” – Wiesław Nowosielski.

Ja widziałam problemy wszędzie, a największy – jak wsiądę następnego dnia z Madzią do samochodu, żeby porozwozić gazetę. Otóż Magda miała co prawda nowego „malucha”, ale jej prawo jazdy było równie nowe – miało niecały tydzień…

„Jeden numer to i harcerze zrobią” mówi przysłowie, przy kolejnych zabrakło przysłów, a zaczęła się ciężka praca. Świat się zmieniał, zmieniała się scena polityczna, prezydenci, burmistrzowie, format gazety, zwiększał się nakład, zaczęliśmy powszechnie używać, komputerów, komórek. Założyliśmy portal internetowy, weszliśmy na FB i Instagram. Zmienił się też, po 25 latach, redaktor naczelny, chociaż do tej pory trudno nam się z tym pogodzić…

Nie zmieniło się tylko jedno. Nadal wydajemy niezależną gazetę dla rządzonych, a nie dla rządzących, bo to Wy jesteście dla nas najważniejsi drodzy Czytelnicy, mieszkańcy prawej, lepszej strony Wisły.

Barbara Nowosielska
Wydawca i Redaktor Naczelna