Uwięzieni

Tysiące warszawiaków to więźniowie własnych mieszkań, bo nie mogą się z nich wydostać. Wszystko za sprawą braku wind w lub przy kilkupiętrowych budynkach.

Takich nieruchomości w Warszawie są tysiące. W nich zaś, prócz osób sprawnych fizycznie, mieszkają także ludzie starsi czy schorowani, którzy samodzielnie nie są w stanie zejść lub wejść po schodach. Tacy, którzy miesiącami nie opuszczają własnego lokum. Nawet na krótki spacer czy szybkie zakupy…

Jakiś czas temu do naszej redakcji wpłynął list od mieszkańców wspólnotowego budynku przy al. Waszyngtona 14 A. Budynek jest wąski (po jednym mieszkaniu na piętrze), klatka schodowa bardzo ciasna, a schody strome – lokatorzy starają się o dobudowanie zewnętrznej windy. Matka dwójki dzieci, Monika Gniewaszewska, z najwyższego, piątego piętra, mówi, że w przedwojennych planach miała tu być zewnętrzna winda, ale jej wybudowaniu przeszkodził wybuch wojny.

– W przedwojennych planach tu miała być winda – o instalację dźwigu przy Waszyngtona 14A stara się m.in. rodzina państwa Gniewaszewskich.

W dwóch lokalach kamienicy mieszkają starsze, niesprawne fizycznie osoby. Samodzielnie nie są w stanie wyjść z własnego mieszkania. O budowę windy mieszkańcy starają się już kilka lat. Największym problemem w tej sprawie jest to, że kamienica i działka mają nieuregulowany stan prawny. Czyli może się zdarzyć, że któregoś dnia nieruchomość będą chcieli odzyskać spadkobiercy byłych właścicieli.

– W pewnym momencie naszych starań doszliśmy do porozumienia, że Miasto zgodzi się na budowę windy, a my zdeponujemy 50 tysięcy złotych jako zabezpieczenie na ewentualną rozbiórkę tej windy, gdyby zaszła taka konieczność – mówi pani Monika. – Ale teraz znowu się okazuje, że tej windy być nie może…

Kłopoty z brakiem wind w budynkach cztero-, pięciokondygnacyjnych dotykają mieszkańców wszystkich dzielnic stolicy. Tadeusz, działacz wspólnotowy z ochockiego budynku przy ul. Białobrzeskiej 13A, mówi, że chcieli sfinansować budowę windy. I nawet była dobra wola ze strony Miasta, ale czterdziestolokalowa wspólnota musiałaby wykupić teren pod windę i nową ścieżkę do niej. – Całą inwestycję wyliczono nam na ponad 2 miliony złotych, a nas na taki wydatek po prostu nie stać… – dodaje Tadeusz (77 l.), który martwi się, bo jest po udarze i coraz trudniej mu wnieść zakupy na trzecie piętro.

Mieszkaniowe zniewolenie dotknęło doktor Walentynę Wyszkowską (90 l.), która przez ponad sześćdziesiąt lat leczyła pacjentów w publicznej „Higienie” na Kamionku. Pani doktor mieszka w kamienicy przy ul. Kickiego. Do pobliskiej przychodni ma ok. 150 m. Gdy niedawno zachorowała, to trzeba było wezwać do niej karetkę. – Nie dlatego, żebym nie doszła do przychodni – tłumaczy Walentyna Wyszkowska – bo dałabym radę, ale dlatego, że nie mogłam zejść po schodach. Na parter musiała być znoszona na noszach przez ratowników.

Pokonanie schodów bywa zbyt dużym wysiłkiem dla dr Walentyny Wyszkowskiej.

Brak wind dotyka też spółdzielców. – Procedury są żmudne i trwają długo, ale są sposoby, aby spełnić oczekiwania mieszkańców – mówi Krzysztof Jurewicz, prezes SM Szaserów i dodaje, że spółdzielnia zamiast windy właśnie buduje tzw. platformę pionową przy budynku Szklanych Domów 7 b. Ten odpowiednik windy powinien być gotowy jeszcze przed wakacjami. Prezes podkreśla, że znaczne zasługi w realizacji tej inwestycji ma jeden ze spółdzielców tego budynku – Wacław Woluntarski. To on oddał swoją piwnicę na potrzeby pozyskania miejsca na platformę oraz scala mieszkańców wokół idei tej inwestycji.

„Windy dla seniorów” – to jeden z priorytetów, które po wygranej kampanii wyborczej oficjalnie potwierdził prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. – Będziemy wspierali budowy wind, dopłacali do ich budowy, tak aby pomóc ludziom, którzy stali się niewolnikami swoich mieszkań – deklarował prezydent.

O to, czy coś „drgnęło” odnośnie tej deklaracji, pytaliśmy prawie dwa miesiące temu w biurze prasowym stołecznego Ratusza. Niestety, mimo ponagleń, do dziś urzędnicy nie udzielili odpowiedzi.

Natomiast nadzieję mogą mieć mieszkańcy opisywanego na wstępie budynku Waszyngtona 14A. W ostatnich dniach marca Zarząd Dzielnicy Praga-Południe skierował pismo do wiceprezydenta Warszawy Roberta Soszyńskiego. W piśmie tym, władze dzielnicy proszą, aby tak znowelizować przepisy, aby można było zgodnie z prawem spełniać oczekiwania mieszkańców. Prośbę uzasadniają „społecznym aspektem sprawy oraz faktycznym problemem, w szczególności osób niepełnosprawnych oraz osób w podeszłym wieku, które często pozbawiane są możliwości opuszczania budynku”. Na rozwiązania podobnych problemów czekają tysiące uwięzionych w swoich mieszkaniach warszawiaków…

Niedługo przy Szklanych Domów 7 b zbudowana zostanie przez SM „Szaserów” tzw. platforma pionowa.