Wawer miejscem serdecznych ludzi

Rafał Czerwonka o tym, że w Wawrze ceni spokój i serdeczność sąsiadów, a martwi go problem smogu. Został radnym, by mieć większy wpływ na poprawę najbliższej okolicy. Na pierwszym miejscu stawia rodzinę, a jego wielką pasją jest pisanie, ostatnio dla najmłodszych.

– Od ilu lat mieszka Pan w Wawrze i jak dzielnica zmieniła się przez ten czas?
– Bezpośrednio po ślubie, wspólnie z małżonką szukaliśmy swojego miejsca na ziemi i tak trochę spontanicznie trafiło na Wawer. Mimo, iż mieszkam tu zaledwie od 2007 roku, mogę z przekonaniem powiedzieć, że nie wyobrażam sobie już życia gdzieś indziej.
Wiele się tu zmieniło przez te kilkanaście lat… Z pozytywnych rzeczy można oczywiście wymienić większą liczbę utwardzonych dróg czy chociażby rozwój (powolny, ale jednak) sieci wodociągowej czy kanalizacyjnej. Z tych negatywnych zjawisk, największym problemem, z racji bliskości do centrum miasta, jest rosnący napór inwestycyjny i zakusy powstawania coraz większej i gęstszej zabudowy.

– Co się Panu najbardziej podoba w tej dzielnicy, a co może w niej denerwować?
– Bardzo cenię sobie tutaj taką sielską atmosferę, która polega na przykład na tym, że gdziekolwiek nie pójdę spotykam kogoś znajomego – mam przez to takie poczucie przynależności do wawerskiej społeczności i czuję się tu po prostu dobrze. Najbardziej podoba mi się zatem w Wawrze serdeczność ludzi tu mieszkających. Z rzeczy, które mnie tu denerwują, mimo iż pewnie trochę by się tego nazbierało, to w związku ze zbliżającym się sezonem grzewczym, wspomnę chociażby o ciągle nierozwiązanym problemie smogu – mam tu jednak nadzieję, że za chwilę tego problemu całkowicie się pozbędziemy.

– Czym Wawer wyróżnia się wśród innych dzielnic Warszawy, dlaczego warto tu zamieszkać?
– Wawer to świetne miejsce do mieszkania – jest tu mnóstwo miejsc do spacerów blisko przyrody, a gęstość zaludnienia jest wciąż najniższa w całej Warszawie. Nie ma zatem tutaj takiego tłoku, pędu, hałasu i betonowego przytłoczenia – żyje się po prostu trochę wolniej i spokojniej.

– Dlaczego zdecydował się Pan zostać radnym – czy było warto?
– Impulsem do działalności społecznej był niedostatek infrastruktury w najbliższej okolicy – ktoś po prostu musiał zacząć zabiegać o utwardzenie drogi czy budowę kanalizacji, a nawet obronę sąsiedniego lasu, który Miasto chciało w pewnym momencie przeznaczyć na zabudowę mieszkaniową. Gdy poznałem zawiłości administracyjnych procedur i dałem się poznać najbliższym sąsiadom z konsekwencji w działaniu, stałem się naturalnym kandydatem do ich formalnego reprezentowania – najpierw w radzie osiedlowej, potem dzielnicowej. Bez względu na to jak pompatycznie to może zabrzmieć, to jednak stwierdzić muszę, że pomaganie innym rzeczywiście daje satysfakcję – nawet mimo odpowiedzialności, dużej ilości czasu i energii, jaką trzeba na to poświęcić, a często nawet zwykłego stresu, jaki się z tym wiąże.

– Jaki jest Rafał Czerwonka prywatnie?
– Czterdziestkę mam już dawno za sobą, a wraz z upływem wieku i na nieszczęście mojej rodziny pasji mam coraz więcej. Staram się jednak, aby to właśnie rodzina była na pierwszym miejscu, a dopiero potem samorząd i inne zainteresowania. W tym znikomym wolnym czasie ostatnio najbardziej wciąga mnie działalność pisarsko-kronikarska. Piszę zatem coraz więcej, nie tylko na temat Wawra, ale ostatnio chociażby także dla dzieci. Mam właśnie za sobą debiut pisarski, jeśli chodzi o książkę przeznaczoną dla dzieci wczesnoszkolnych.

– Skąd pomysł na książkę? Jak długo powstawała?
– Niektóre historie zawarte w książce powstały wiele lat temu, ale pomysł zebrania ich wszystkich razem w jedną całość pt. „Sny Małgosi” zrodził się przed rokiem. Książka powstała tak naprawdę dzięki moim dzieciom, które motywowały mnie ciągle do wymyślania własnych bajek na dobranoc, a gdy się tego trochę nazbierało, zdecydowałem się najciekawsze historie spisać w jedną całość. Pokusiłem się przy tym na samodzielne wydanie książki i samodzielną jej sprzedaż, co jest dosyć pionierskie, jeśli chodzi o beletrystykę dla dzieci – książka jest zatem dostępna tylko na stronie internetowej www.snymalgosi.pl. Muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawy, jakie będą efekty tego projektu, bo sama książka zbiera bardzo pozytywne recenzje. Największą satysfakcję mam z tego, że, jak słyszę od pierwszych Czytelników, książka potrafi wciągnąć i rozbawić, a to już jest coś. Serdecznie zapraszam do lektury.