Wiele radości z kanalizacji

Zdarzało się, że pisaliśmy o „wodnych” problemach Wawra. A to o zalanych deszczem ulicach, a to o braku możliwości podłączenia do miejskiej sieci wodno-kanalizacyjnej…

Jeden z tych wątków powoli przestaje być problemem. Mowa o postępującym skanalizowaniu dzielnicy. Prace nad rozbudową sieci kanalizacyjnej w Wawrze obejmowały w ostatnich latach ponad 50 ulic. Radość, Sadul i Nowy Wawer, to główne dzielnicowe osiedla, które dzięki uruchomieniu w 2012 r. kolektora „W”, zyskały realną możliwość przyłączenia do sieci. Oczywiście, tę sieć trzeba było rozbudowywać, co trwało kolejne lata.

– W ostatnim czasie MPWiK wybudowało ponad 14 kilometrów sieci w naszej dzielnicy – mówi burmistrz Łukasz Jeziorski. – Między innymi w osiedlu Nowy Wawer. Dało to możliwość podłączenia się mieszkańców do sieci i na takie działania liczyliśmy. Niestety, tak się nie dzieje, a przecież, to by sprzyjało wyrównywaniu szans cywilizacyjnych, likwidacji dysproporcji, jakie występują na niektórych obszarach Wawra w stosunku do innych rejonów Warszawy…

Okazuje się, że z podłączenia do miejskiej sieci skorzystało dopiero ok. 30 procent tych, przed którymi otworzyła się taka możliwość. To dziwne, że ponad 2/3 mieszkańców nadal korzysta z szamb rodem z ubiegłego wieku. Tym bardziej, że komfort włączenia się do sieci kanalizacyjnej jest odczuwalny praktycznie natychmiast. – Podłączyliśmy się bardzo niedawno i jeszcze nie wiemy, jakie będą miesięczne koszty, ale na pewno nie będą wyższe niż poprzednio… – rozmawiamy z panią Joanną, która mieszka u zbiegu ul. Dzielnicowej, 27 Grudnia i Czytelniczej. – Ale wygoda jest olbrzymia. Przede wszystkim nie trzeba zamawiać „szambiarek”. To olbrzymi komfort psychiczny. Wiem, że sporo sąsiadów przyłączyło się już wcześniej i naprawdę, takie rozwiązanie polecam wszystkim.

Według wyliczeń MPWiK średni koszt użytkowania szamba (dla 10 m sześciennych pojemności), to ok. 220 zł, zaś usunięcie tej samej ilości ścieków poprzez sieć kanalizacyjną wynosi ok. 70 zł. To aż trzy razy taniej! Takie porównanie „wodociągi” przyjęły dla Wawra, Rembertowa, Wilanowa i Bielan (tam, gdzie niedawno rozbudowało sieć). Wawerscy urzędnicy szacują, że jednostkowe oszczędności dla każdego domowego gospodarstwa mogą wynosić blisko trzy tysiące rocznie. A to już poważna kwota.

Oszczędności mogą być znacznie większe, gdy z danej nieruchomości korzysta więcej osób niż liczy przeciętna, wawerska rodzina. Taką nieruchomością jest na przykład przedszkole. „Mieszkaniec” odwiedził przedszkole „Pod Poziomką” położone pomiędzy ul. Widoczną i Błękitną (w rejonie powstałych przyłączy).

– Mamy już pełną, zatwierdzoną dokumentację projektową i właściwie tylko czekamy na odpowiednią pogodę, aby zacząć prace podłączeniowe – mówią naszemu reporterowi pracownicy przedszkola. – Pewnie to nastąpi w połowie maja.

DSC_0112

Przedszkolne szambo, które jest świetnie ukryte pod matą na placu zabaw, musi być opróżniane cztery razy w miesiącu. Przy tej czynności nieprzyjemne zapachy spowijają nie tylko przedszkolne podwórko, ale także przedostają się do budynku. Po podłączeniu do sieci dzieci będą mogły odetchnąć naprawdę pełną piersią.

Przedszkolne szambo, które jest świetnie ukryte pod matą na placu zabaw, musi być opróżniane cztery razy w miesiącu. Przy tej czynności nieprzyjemne zapachy spowijają nie tylko przedszkolne podwórko, ale także przedostają się do budynku. Po podłączeniu do sieci dzieci będą mogły odetchnąć naprawdę pełną piersią.

Poza komfortem i finansowymi oszczędnościami nie bez znaczenia jest ekologiczny aspekt podłączenia do miejskiej kanalizacji. Na to zwracają uwagę wszyscy nasi rozmówcy. Wiele z funkcjonujących przydomowych szamb jest po prostu nieszczelnych. Wawerscy urzędnicy określają je mianem „sitkowych”. Nieczystości przedostają się do gleby, a następnie do wód gruntowych. W sposób pośredni ludzie trują swoje rodziny i swoich sąsiadów. W temacie podłączania się do istniejącej sieci kanalizacyjnej jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadko kto wspomina – aspekt prawny. Ujmując to ogólnie, za korzystanie z szamba tam, gdzie można z kanalizacji, grożą surowe kary pieniężne…

Co stoi więc za tym, że mimo iż mieszkańcy od lat zabiegali o podłączenie do kanalizacji, to dość opornie idzie realizacja tego „cywilizacyjnego postępu”? Odpowiedź jest prosta – pieniądze. Podłączenie do sieci nie jest tanie. Nasi rozmówcy mówią o kwotach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

– Nie każdego stać na taki wydatek – mówi burmistrz Jeziorski – dlatego warto skorzystać z programu MPWiK i z dotacji Biura Ochrony Środowiska. Miejski BOŚ dotuje likwidację szamba sumą do 3 tysięcy zł, zaś w programie MPWiK można bezprocentowo „skredytować” inwestycję kwotą nawet do 20 tysięcy zł, a spłatę tej pożyczki rozłożyć nawet na 30 rat.

– Zachęcamy mieszkańców do zapoznania się ze szczegółami tego programu choćby poprzez naszą stronę – słyszymy w Biurze Prasowym MPWiK. – Ale należy pamiętać, że to program tymczasowy i kończy się 30 czerwca tego roku. A to już raptem za dwa miesiące…

ar