Wojciech Malajkat MIESZKANIEC nr 15/1997

– Od jak dawna jest pan mieszkańcem Warszawy prawobrzeżnej?

– Już liczę: dwa lata w Wawrze, dwa przy Rondzie Waszyngtona, trzy przy Zwycięzców – ile to razem? Siedem.

– Prawy brzeg Wisły cieszy się w tzw. opinii publicznej nieco gorszą sławą niż lewy. Czy podziela pan ten pogląd?

– Absolutnie nie. Nie mam żadnych uprzedzeń w tym względzie. Ludzie są wszędzie tacy sami.

– Z sąsiadami dobrze się sąsiaduje?

– Fantastycznie. Sąsiadów mam świetnych. Jesteśmy zaprzyjaźnieni, w razie czyjejś nieobecności uważamy na swoje domy, podlewamy ogródki, karmimy zwierzęta. W ogóle uważam, że podział na tych lepszych ze Śródmieścia i gorszych z obrzeży jest sztuczny i istnieje wyłącznie w głowach. No, ale skoro lubią się tym zajmować, niech się zajmują.

 – Swego czasu mieszkał Pan razem ze swymi – równie znanymi przyjaciółmi, Zbyszkiem Zamachowskim i Piotrem Polkiem. Jak wam się mieszkało?

– Tak, to było właśnie na Rondzie Waszyngtona. To były piękne lata!

– Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?

– Nie tylko przetrwała, ona się wciąż rozwija. Jest inna niż kiedyś, ale to naturalna kolej rzeczy.

– Żony przypadły sobie do gustu?

– Tak, dziękuję. Jakoś udało nam się to przenieść i na żony.

– Jak wygląda spotkanie starych przyjaciół dziś?

– O ile w ogóle uda się je zorganizować – jesteśmy wszyscy przecież bardzo zajęci – to wygląda właściwie zawsze podobnie: siedzimy i rozmawiamy, rozmawiamy. I zawsze kończy się wspominaniem lat studenckich, Żony muszą po raz kolejny wysłuchać, co wtedy wyprawialiśmy…

– A co wtedy wyprawialiście?

– No, to nie są opowieści do gazety. Myślę zresztą, że są to wspomnienia podobne do tych, jakie ma każdy, kto studiował w tych czasach.

– O życiu prywatnym, zdaje się, nie lubi pan mówić?

– To nie jest kwestia lubienia lub nielubienia. Po prostu życie prywatne jest prywatną sprawą każdego. Ale proszę bardzo: żona jest nauczycielką języka angielskiego, pracuje na Pradze. Dzieci jeszcze nie mamy, zwierząt też nie, bo zbyt często nikogo nie ma w domu.

– Dla aktora drugim domem jest zwykle teatr. Pan, od lat związany z Teatrem Współczesnym, wkrótce przeniesie się do nowego Narodowego. Jak czuje się pan przed tą przeprowadzką?

– Po jedenastu latach spędzonych we Współczesnym, jest mi trochę nieswojo. Co nie znaczy, że się boję, na pewno ta zmiana to też jakieś wyzwanie. Przenoszę się razem z wieloma kolegami stąd, więc nie trafię na grunt zupełnie mi obcy… niemniej nie wiemy, co tam nas spotka. Zobaczymy!

– Jest pan bardzo lubianym aktorem. Czy ta popularność pana cieszy, czy peszy?

– Na pewno cieszy, chociaż czasem krępuje. Ja nie uprawiam aktorstwa dla popularności, ona się po prostu wiąże z tym zawodem. Nie ukrywam, że lubię wszelkie dowody sympatii ze strony widzów.

– Mówiliśmy już o pana obecnym domu. A jaki był ten rodzinny?

– Dom rodziców? Do dziś mieści się w Mrągowie, zupełnie inny od tych, jakie spotyka się w wielkich miastach. Dom, jakiego życzę każdemu człowiekowi na świecie. Ciepły, pełen troski o dzieci. Ale też i nie pozbawiony pewnej surowości. Moi rodzice zawsze bardzo ciężko pracowali i nie mieli zbyt wiele czasu dla mnie i brata. Co bynajmniej nie znaczy. że nas zaniedbywali.

– Lubi pan do niego wracać?

– Tak, zawsze. Brat nadal mieszka w Mrągowie, ma wspaniałego synka.

– W imieniu redakcji życzę więc panu dobrego samopoczucia we wszystkich domach, z tym w Teatrze Narodowym włącznie. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Maria Szymonik


Wojciech Karol Malajkat (ur. 16 stycznia 1963 w Mrągowie) – aktor teatralny i filmowy, reżyser, pedagog, profesor zwyczajny Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, rektor tej uczelni w kadencjach 2016–2020 i 2020–2024. W latach 2009–2017 dyrektor artystyczny Teatru Syrena w Warszawie, równocześnie w latach 2009–2014 dyrektor naczelny tej sceny. W 1986 ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Od 1986 występował w Teatrze Studio i Teatrze Narodowym w Warszawie, a gościnnie m.in. w Teatrze Scena Prezentacje w Warszawie. Od stycznia 2009 był dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Syrena w Warszawie. Z dniem 1 marca 2014 funkcję dyrektora naczelnego tej sceny przejął Jakub Biegaj, ale Malajkat pozostał w kierownictwie Syreny jako dyrektor artystyczny. Zajmował to stanowisko do 2017. Od 2010 ma tytuł profesora sztuki teatralnej. W 2016 został wybrany rektorem Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie w kadencji 2016–2020. Źródło: wikipedia.pl
W 2011 r., w III edycji naszego plebiscytu, głosami „Mieszkańca” uzyskał honorowy tytuł „Zacnego Mieszkańca”. 

Przeczytaj również inny artykuł  Akcja zbierania żołędzi i orzechów dla zwierząt z warszawskiego ZOO rozpoczęta