Wokanda czy hotel?

Niedługo rozpocznie się ósmy rok, odkąd stołeczny Sąd Okręgowy zakupił przy ul. Poligonowej 3 duży budynek. Do tego gmachu docelowo miały się przeprowadzić wszystkie wydziały Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Adaptacja budynku posuwa się w żółwim tempie.

O przyczynach tej opieszałości pisaliśmy na łamach „Mieszkańca” wiele razy. Między innymi chodziło o poważne zastrzeżenia dotyczące stropów. Do mediów zaczęły przeciekać informacje, że wady projektowe konstrukcji zagrażają bezpieczeństwu. Pomiędzy firmą, która miała remontować budynek, nowym jego właścicielem a firmą, która go sprzedała, zaczęły się przepychanki na opinie i ekspertyzy. W konsekwencji doprowadziło to do tego, że zamiast kilkunastu miesięcy adaptacja gmachu ciągnie się latami i do tej pory żadna sprawa nie stanęła tu na wokandzie.

Temat sądownictwa jest ostatnio bardzo na czasie. W ubiegłym tygodniu „Super Express” informował, że właśnie rozstrzygnięty został przetarg na świadczenie usług hotelarskich dla członków Krajowej Rady Sądownictwa, sędziów, którzy nie mieszkają w Warszawie, a przyjeżdżają tu do pracy. Tacy sędziowie będą nocowali w luksusowym, czterogwiazdkowym hotelu w Śródmieściu. Roczny koszt ich zakwaterowania, to blisko pół miliona złotych!

– Skoro przy Poligonowej stropy są za słabe, aby wytrzymać tony akt, to może część pomieszczeń przerobić na hotel dla „bezdomnych” sędziów..? – z takim pomysłem zwróciła się do „Mieszkańca” jedna z Czytelniczek.

Czuliśmy w propozycji nutkę ironii, a jednak podążyliśmy tym tropem. Okazało się, że pomysł wcale nie jest irracjonalny.

– Krajowa Rada Sądownicza, jako jedyny organ konstytucyjny, nie ma własnej siedziby – mówi nam rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek. – Od lat aplikujemy do budżetu państwa o środki na zakup takiej siedziby, w której mogłyby powstać pokoje gościnne.

Rzecznik odniósł się do pomysłu Czytelniczki: – Ze strony KRS na pewno byłaby zgoda na takie rozwiązanie, w ramach jakiegoś partnerstwa. Ale tego się raczej nie uda przeprowadzić, gdyż potrzebna by była zgoda ministerstwa, prezesa i dyrektora danego sądu…

Niestety, jak się dowiadujemy w Sekcji Prasowej Sądu Okręgowego w Warszawie, w przebudowanym budynku przy Poligonowej „nie będzie żadnych pomieszczeń mieszkalnych”. W sumie trochę szkoda, bo budżet państwa mógłby zaoszczędzić kilka milionów złotych.

A skoro już mowa o Skarbie Państwa, to warto przypomnieć, że na adaptację opisywanego przez nas gmachu w 2011 r. przeznaczono 6 mln zł. W ubiegłym roku, ówczesna rzecznik SO Ewa Leszczyńska-Furtak, informowała nas, że koszt przebudowy wyniesie jednak ok. 64 mln zł. Aktualnie zaś, według wspomnianej Sekcji Prasowej, „nie przekroczy wartości kosztorysowej inwestycji, tj. kwoty  77 365 918 zł”.

Ale mamy też dobre wieści dla Czytelników. W tym tygodniu na gmachu sądu zawieszono jego nazwę! Może to być znak, że prace zmierzają ku końcowi. Choć oficjalnie uzyskujemy informację, że „stan zaawansowania robót” wynosi 63%. Aż trudno uwierzyć, że brakującą resztę uda się wyrobić do kolejnej deklarowanej daty zakończenia „zadania” – 20 lipca 2018 r.

Oddanie do użytkowania jednego gmachu Sądu Okręgowego Warszawa-Praga jest niezwykle ważne dla naszych mieszkańców. To temu Sądowi podlegają nie tylko sądy rejonowe miejscowo właściwe dla wszystkich dzielnic prawobrzeżnej Warszawy, ale także dla Wołomina, Legionowa, Otwocka i Nowego Dworu Mazowieckiego. Dopóki pierwsza sprawa nie stanie na wokandzie przy Poligonowej, to mieszkańcy zmuszeni są do jeżdżenia do sądowych wydziałów, które mieszczą się po lewej stronie Wisły.

Foto archiwum 2013 r.