Wokół Jeziorka Gocławskiego

W marcu cała Polska dowiedziała się o istnieniu Jeziorka Gocławskiego. Stało się tak za sprawą sejmowej komisji weryfikacyjnej, która bada nieprawidłowości przy zwrotach działek nad wspomnianym akwenem.

Jeziorko Gocławskie znajduje się na Pradze Południe, praktycznie na styku trzech samorządowych osiedli – Przyczółka Grochowskiego, Saskiej Kępy i Gocławia. Działki, które leżą na tym obszarze wykorzystywane są przez mieszkańców w celach rekreacyjnych. Część tych terenów została przez Dom Development zabudowana blokami, a część, która od lat jest rezerwą pod Trasę Tysiąclecia, ma stanowić tor dla tzw. tramwaju na Gocław.

Kilkadziesiąt hektarów działek wokół jeziorka zreprywatyzowano w latach 2000-2011. W tym właśnie okresie Urząd Miasta wydał kilkanaście decyzji zwrotowych. Jest niemal stuprocentowo pewne, że działki zreprywatyzowano na osobę, która… zmarła w 1984 r.

W pierwszym tygodniu marca Sebastian Kaleta, wiceszef komisji reprywatyzacyjnej, a zarazem stołeczny radny, zorganizował nad jeziorkiem konferencję, w czasie której mówił: – Sprawa jest szokująca. Prawdopodobnie przez dwadzieścia lat zwracano działki m.in. na osobę, która od dawna nie żyła. Komisja weryfikacyjna bada tę sprawę po sygnałach od mieszkańców, którzy obawiają się, że prywatny właściciel działek uniemożliwi dostęp do tego, popularnego rekreacyjnie terenu.

Nieprawidłowość tych reprywatyzacji zdaje się potwierdzać stołeczny urząd, gdyż pełnomocnicy Miasta, na wstępie rozprawy komisji weryfikacyjnej wnieśli, aby zrezygnowano z przesłuchań świadków i wydano decyzję unieważniającą zwroty. Jednak komisja chciała wysłuchać świadków.

– Przesłuchania wniosły sporo nowego i spowodowały, że aby w pełni wyjaśnić sprawę, to zwróciliśmy się o kolejne dokumenty, które teraz do nas wpływają – pod koniec marca mówił „Mieszkańcowi” Sebastian Kaleta i dodał, że jeszcze tej wiosny komisja powinna wydać decyzję odnośnie tych reprywatyzacji.

Wśród zreprywatyzowanych działek jest też teren, przez który ma przebiegać tramwaj na Gocław i Miasto musiałoby odkupić od prywatnego właściciela zwróconą przez siebie ziemię…

– Jeśli zwroty były nieprawidłowe, to co z naszymi mieszkaniami w budynkach, które stoją na tych działkach? Co z tramwajem na Gocław? – pytają okoliczni mieszkańcy.

Na chwilę obecną komisja nie zajmuje się działkami „deweloperskimi”. Wiceprzewodniczący Rady Warszawy, Sławomir Potapowicz, który w komisji weryfikacyjnej zastąpił Pawła Rabieja, mówi, że ponieważ „zaistniały nieodwracalne skutki”, to właściciele lokali na Osiedlu Saska nie powinni się obawiać, że decyzja komisji (jakakolwiek by nie była) wpłynie na ich losy czy ich majątek. – Nie wydaje mi się też, aby sprawa reprywatyzacyjna rzutowała na kwestie związane z przebiegiem tramwaju i nie obawiam się żadnych istotnych zmian – dodaje Sławomir Potapowicz, który jest mieszkańcem Gocławia.

Tak sytuację komentuje burmistrz Pragi Południe Tomasz Kucharski, który jest orędownikiem budowy tramwaju na Gocław: – Całą sprawę powinny wyjaśnić odpowiednie służby i instytucje, ale byłoby bardzo źle, gdyby miała ona wpływ na doprowadzenie tramwaju do tak dużego osiedla, jakim jest Gocław. To inwestycja, której naprawdę oczekują mieszkańcy.

Jeszcze przed nauczycielskim strajkiem, na plenerowej siłowni przy Jeziorku Gocławskim spotykamy grupę młodzieży ze Szkoły Podstawowej nr 185 im. UNICEF. Właśnie trwa plenerowa lekcja wychowania fizycznego, którą prowadzi Robert Staniewski (na zdjęciu). – Najlepiej, aby te tereny były w rękach państwa – mówi nauczyciel. – Korzystam z nich także jako mieszkaniec – tu chodzę na spacery, na siłownię i uważam, że powinny być ogólnodostępne.