Wszystkie śmieci nasze są…

Czy dla mieszkańców zrozumiały jest temat segregowania odpadów? Okazuje się, że nie…

Oto fragment listu: „Mieszkam na ul. Grochowskiej (przy ul. Wiatracznej) w budynku, który ma ponad 100 lokatorów. Niemal codziennie przyjeżdża tu śmieciarka i rozpoczyna najpierw „połykanie” zwykłych śmieci (tzw. odpadki), potem plastiki i papiery, potem szkła i na koniec gabaryty – wersalki, stoły, kredensy itp. Budujące jest to, że nie „połyka” pralek i kuchenek – zostają w śmietniku. Nie przypuszczałem, że wersalki dadzą się zmielić (wraz ze sprężynami) w tym pojeździe, a jednak… pomyliłem się” – czytelnik zastanawia się, czy jeśli wszystkie śmieci pakowane są do jednego samochodu, to „zabawa” w segregowanie ma sens…

Poprosiliśmy Lekaro – ta firma jest odpowiedzialna na wywóz śmieci na Pradze Południe – o wyjaśnienie poruszanych kwestii przez mieszkańca. Niestety, przez miesiąc, mimo kilku próśb, nasze maile pozostały bez odpowiedzi.

To jednak problemy dnia dzisiejszego. Od nowego roku będzie jeszcze trudniej. Śmieci będziemy segregować na aż pięć kategorii: papier (pojemnik niebieski), tworzywa sztuczne (żółty), szkło (zielony), odpady biodegradowalne (brązowy) oraz odpady niesegregowane (pojemnik czarny). Tyle na razie wiadomo, ale nikt nie wie, ile zapłacimy za odbiór odpadów po nowym roku (kwota będzie tak jak teraz zależna od liczby domowników, a nie ilości odpadów). Prawdopodobnie czekają nas podwyżki.

Patrząc na inne miasta, w których cena wzrośnie nawet o 100 proc. (!) trzeba mieć nadzieję, że w Warszawie tak drastycznej podwyżki nie będzie.

A my mamy nadzieję, że to co segregujemy nie będzie trafiać do jednego „wora”!…