Względność

– Witam panie Eustachy. Niech pan powie, co z tą wiosną? Połowa maja, a nawet kasztany kwitną marnie.

– Faktycznie – odpowiedział pan Eustachy, kupiec bieliźniany, swojemu koledze, Kazimierzowi Główce – emerytowi.

Tydzień zbliżał się ku końcowi, więc bazar – zarówno nowoczesna galeria, pawilony z mięsem i nabiałem oraz stragany warzywno-owocowe ginęły w morzu głów, w ścisku pleców i gęstwinie wózków bagażowych ciągniętych przez emerytów po nogach innych emerytów. A do świeżo zainstalowanych stoisk z kwiatami balkonowymi, to po prostu dopchać się nie było sposobu.

– Powiem panu jednak – ciągnął pan Eustachy – że nieważne – czy słońce, czy deszcz – na koniec tygodnia ludzie walą tu drzwiami i oknami. Kupują tylko różnie – jedni parę deko wędliny, pęczek rzodkiewek, kilo kartofli, drudzy nieraz wręcz uginają się pod siatami.

– Bo to nie pogoda ma związek z zakupami, panie Eustachy, tylko „kasa. „Byt określa świadomość” – jak powiedział jeden mądry Żyd, którego nazwiska na wszelki wypadek nie wspomnę.

– Dlaczego? Wolność mamy, jakby pan nie zauważył.

– Powiedziałbym, że „świadomość” też i pojęcie „wolności” kształtuje. Świadomość konsekwencji zwłaszcza. A ten akurat Żyd nie za bardzo jest teraz na „topie”, jak mówi młodzież. Był przez ładnych parę lat, ale teraz nie jest.

– To znaczy „był”, gdy nie mieliśmy „wolności”, a nie jest, gdy jesteśmy wreszcie „wolni”? Nic nie rozumiem.

– Oj, tam panie Kazimierzu. W każdym kraju są takie paradoksy. Powiem panu tak – może to i owo kogoś śmieszy, ale poprawa jest. I na bazarze to widać. Owszem, są ludzie, którzy kupują niewiele, bo na wiele ich nie stać. Ale ogólnie kupują. Popatrz pan tylko na tę nową galerię. Europa! Kto pamięta nasz bazar z czasów konnych furmanek, ten wie, o czym mówię. No i bezpieczniej jest bez dwóch zdań.

– Z tymi siwymi ochroniarzami?

– Siwi, nie siwi, ale są. Tu do ochrony nie potrzeba rekordzistów świata w podnoszeniu ciężarów, szybkobiegaczy, ani mistrzów boksu. Siwi? – ale jakoś nie słychać o złodziejach kieszonkowych, ani o kradzieżach „na wydrę”.

– Tylko, że widzisz pan, panie Eustachy, „bezpieczeństwo” też jest jak „wolność” – względne…

– Znaczy, że co?…

– Mówi się, dajmy na to, że seks z użyciem prezerwatywy jest bardzo bezpieczny.

– Tak mówią…

– No i jeden gość znalazł się akurat w takiej frapującej sytuacji. Mimo jednak, że założył prezerwatywę bardzo dokładnie, to i tak nie przeżył.

– Dlaczego?

– Bo mąż tej pani go zastrzelił…

Szaser