Zakrapiane imprezy, letni luz i zabawa – bulwary wiślane latem

Trudno nie odnieść wrażenia, że bulwary w sezonie wakacyjnym stają się jednym z miejsc w mieście, gdzie najczęściej dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń dotyczących młodych ludzi. Zakrapiane imprezy, letni luz i zabawa – to wszystko sprawia, że zdrowy rozsądek idzie na bok i młodzież chwilami kompletnie zatraca się w szaleństwach.

Przykładem jest chociażby poprzedni weekend – dzisiaj rozpoczynamy kolejny, więc ku przestrodze przedstawiamy dwie sytuacje, w których bezcenna okazała się szybka pomoc strażników miejskich – na szczęście wśród funkcjonariuszy dyżurujących na nadrzecznym deptaku są również strażnicy z uprawnieniami ratowników pierwszej pomocy.

Do pierwszej sytuacji doszło w sobotę około godziny 23, nieopodal płyty Desantu. Stojąca w pobliżu jednego z klubów młoda dziewczyna niespodziewanie straciła przytomność i osunęła się na ziemię. Dwudziestolatce, która świętowała zwycięstwo ukochanej drużyny piłkarskiej, zaszkodził najprawdopodobniej alkohol w połączeniu z przyjmowanymi przez nią lekami. Strażnicy ocucili kobietę, jednak widząc jej stan uznali, że konieczne jest wezwanie pogotowia, które zabrało ją do szpitala.

Była już niedziela, 20 minut po drugiej, gdy do tych samych, patrolujących bulwary, strażników podbiegli świadkowie niebezpiecznego upadku młodego mężczyzny. 29-latek spadł ze schodów i uderzył potylicą o betonowe podłoże. Rana silnie krwawiła, a młodzieniec utracił przytomność. Próby jej przywrócenia zajęły sporo czasu. Ratujący nie byli pewni, czy za brak kontaktu odpowiadał rozległy uraz głowy, czy ilość wypitego alkoholu, którym silnie pachniał poszkodowany. Również i w tym przypadku wezwana na miejsce załoga pogotowia uznała, że wskazana będzie pomoc szpitalna.

W tym sezonie bywały już różne sytuacje, w których interweniowała straż miejska, nawet bójki z użyciem noża. Wybierając się w miejsca takie jak bulwary, które powstały w końcu po to, by przyjemnie spędzać czas, zachowujmy zdrowy rozsądek i ostrożność.

/sm/